Rośnie nam głuche społeczeństwo czy może jest nam tylko wszytko jedno?


    Wiem – dziwny tytuł ale nad sprawą słuchu nowych pokoleń zastanawiam się nie od dzisiaj. Im bardziej jesteśmy technicznym społeczeństwem tym bardziej tracimy słuch. Dlaczego tak uważam? Dlatego iż od momentu powstania formatu MP3 oraz wielkiego postępu miniaturyzacji z uporem godnym lepszej sprawy chcemy zabrać jak najwięcej muzyki wraz z sobą na zewnątrz. Pewnie nie robiłbym tutaj „wielkiego ale” gdyby nie fakt, iż producenci sprzętu zaczęli wprowadzać te „super nowinki” do sprzętu stacjonarnego. Z jednej strony to bardzo dobrze, bo mamy kompatybilność, z drugiej zaś doprowadza to do destrukcji słuchu. Poniżej postaram się przedstawić swój punkt widzenia jak również poprzeć go wykresami tam gdzie to będzie możliwe.

    Muszę tutaj zaznaczyć, że zależy mi na waszym zdaniu niezależnie czy się z nim zgadzam czy nie. Chcę po prostu wiedzieć jak Wy – internauci – odczuwacie to zjawisko. Możecie też krytykować moją opinię, jestem do tego przyzwyczajony :).

    Zaczęło się od Istytutu Fraunhofera. Tam powstała forma kompresji dźwięku zwana potocznie mp3. Miała być to rewolucja bardzo znacząca jednak nikt się nie spodziewał tego co taka zmiana może przynieść z biegiem lat. Mijały lata i format udoskonalano a w miarę udoskonalania zaczęły powstawać urządzenia sprzętowe do dekodowania tego formatu. Przy pomocy mp3 128kbp/s teoretycznie dało się przesłać dźwięk o „jakości zbliżonej do CDA” (pełna jakość CDA potrzebuje prawie 1800 kbp/s). Im dłużej format obecny był na rynku tym bardziej wchodził pod dachy domów, aż doszło do tego, iż mamy go po prostu wszędzie – przenośne odtwarzacze muzyki, telefony komórkowe, odtwarzacze DVD itd. Trudno jest znaleźć dzisiaj sprzęt audio, który by nie obsługiwał tego słynnego już formatu dźwięku.
    Tutaj należy na chwilkę przystanąć, bo o ile wszystko co nas otacza może obsługiwać mp3 to czy oznacza to, że jest to najlepsze co może być? Moim zdaniem nie, ponieważ format mp3 powstał w zupełnie innym celu niż powszechne słuchanie muzyki w każdej formie. Powstał po to by można było dość wolnym łączem internetowym przesyłać dźwięk o dość dobrej jakości. Jednak ludzie sami zaczęli używać go w innych miejscach na przykład „pakowali” po 12 CDA na jedną płytę i w ten sposób mięli dostęp do większej ilości muzyki z jednej CD. „Niestety” producenci sprzętu tak stacjonarnego jak i przenośnego dostrzegli to i zaczęli oferować odpowiedni sprzęt. Później doszedł fakt wymiany utworów w internecie....
    Teraz sprawa ma się tak, że mało kto z nowego pokolenia wie jaka jest tak naprawdę w jakości dźwięku różnica pomiędzy mp3 a CDA. Jakby tego było mało to nawet nie wie jak działa to mp3, przecież to jest plik – klika się, ściąga, wgrywa i słucha – nic prostszego a jednocześnie mylnego. Nowe pokolenie wie, że jest to kompresja i że ma grać prawie tak samo dobrze jak CDA i to jest dla nich wykładnikiem, tak napisano, tak powiedziano to tak jest.
    W radiu, w TV, w komputerze, w telefonie komórkowym używa się mp3. Wszyscy więcej lub mniej słuchamy tego formatu i coby nie pisać większość z nas jest strasznie osłuchana w tym formacie, większość z nas nie rozróżnia już konkretnych dźwięków itd. ale dlaczego? Dlaczego tak twierdzę? Otóż dlatego, że mało w naszym dzisiejszym świecie jest prawdziwych CDA jak i sprzętu, który reprezentuje sobą coś więcej niż plastikowe małe kolumny + wzmacniacz super, huper Dolby Digital 5.1.
    Im dłużej nowe pokolenie słucha tych mp3 tym bardziej oddala się od muzyki (tak jest choć te słowa zapewne brzmią strasznie dziwnie, może wydawać się to paradoksem). Jednak te same słowa zaczynają nabierać zupełnie innego znaczenia, kiedy to taka osoba pokolenia mp3 usłyszy jakiś lepszy CD z dobrym wzmacniaczem stereo oraz dobre CDA. Wtedy zazwyczaj na samym początku z racji niedowierzania w to co się słyszy pada pytanie skąd mamy taką „czadową” wersję utworu. Prawdziwe zdziwienie pojawia się w momencie kiedy to informujemy, że to ta sama wersja co ma w odtwarzaczu MP3 ale z dobrej płyty CDA itd.
    Kiedyś bardziej próbowałem uświadamiać ludzi, ale z czasem jak się zacząłem starzeć zmniejszył się mój zapał. Dlaczego? Co na to wpłynęło? Chyba przede wszystkim społeczeństwo „betonów”, którym by wytłumaczyć coś trzeba było stawać na głowie.

    Poniżej przedstawiam wykresy częstotliwościowe tego samego fragmentu utworu muzycznego (około 20sec – póki nie przekraczam 30sec mogę publikować, dopiero przekroczenie 30sec jest karalne). Po kliknięciu na konkretny wyres można pobrać próbkę i nawet samemu wykonać pomiary np. przy pomocy Audacity. Wykresy przedstawiają oryginalny format CDA (w wersji wav) oraz wersję skompresowaną i zdekompresowaną poprzez bezstratną flacc, i tak samo skompresowaną i zdekompresowaną wersję mp3 128 kbp/s i 320 kbp/s. Najciekawszy wniosek jest ten, iż nawet bezstratna kompresja ma błędy i coś się traci. Potem nie taką złą jest mp3 320 ale widać wyraźnie że jest głośniej od oryginału, a co za tym idzie wprowadzane jest maskowanie cichszych dźwięków, których to może nie słychać na „sprzęcie marki sprzęt” ale już niekoniecznie na czymś lepszym. Najgorzej jest z mp3 128 bo nie dość, że ma problem z maskowaniem to jeszcze obcina przy 15kHz. Może to cięcie wydać się niczym złym bo niby słyszymy, do około 15-20kHz, ale zapominamy, że dźwięk odbiera się całym ciałem, a nie tylko uszami.


Plik WAV


Plik FLAC


Plik mp3 128


Plik MP3 320



    Po obejrzeniu wykresów nasuwa się pytanie – jak to możliwe, że nie słyszymy różnicy pomiędzy mp3 128 a 320 i tym bardziej pomiędzy wav? Odpowiedź jest prosta – GŁUCHNIEMY NA WŁASNE ŻYCZENIE. W przedszkolu mp3, w szkole mp3, w TV mp3, w telefonie mp3. Słuchając tego organizm „zapomina” jak powinien odbierać dźwięk i przestajemy słyszeć więcej, a nawet sami na własne życzenie zabieramy sobie możliwość słyszenia czegoś więcej, a dokładniej tego co stworzył muzyk i mniej więcej tak jak stworzył utwór muzyk.
    Smutne to wszystko. Za kilkanaście lat dziecko nie będzie wiedzieć jak brzmi prawdziwy instrument, bo po prostu nie usłyszy już tego co on potrafi ;( chyba, że sprawi się mu instrument dobrej klasy i zacznie ono na nim grać.

Na koniec coś co mnie boli najbardziej!
    Moje dzieci będą biedne. W domu będzie dobry sprzęt i dobre nośniki. Pójdą do szkół i nie będą mogły się odnaleźć w tym cyfrowym świecie głupoty. Nikt kto nie usłyszał je nie zrozumie.

Pozdrawiam wszystkich!

EDIT: Jeszcze na temat Wav i FLAC http://tux.jogger.pl/2012/02/12/wav-vs-flac-po-raz-kolejny/


Komentarze:

1 » Paweł Ciupak | dnia 05 listopada 2008, o godzinie 20:47:00

„Po obejrzeniu wykresów nasuwa się pytanie – jak to możliwe, że nie słyszymy różnicy pomiędzy mp3 128 a 320 i tym bardziej pomiędzy wav? Odpowiedź jest prosta – GŁUCHNIEMY NA WŁASNE ŻYCZENIE.”

Odpowiedź jest całkowicie inna, ale też prosta – po prostu w MPEG Layer 3, jako formacie stratnym, obcinane są zakresy częstotliwości niesłyszalne dla ucha ludzkiego. No, chyba że dla tych pedo^Waudiofili, ale to tylko siła autosugestii.

2 » ronin | dnia 05 listopada 2008, o godzinie 20:49:11

Dosyć ciekawe spostrzeżenia i możesz mieć trochę racji. Gdzieś kiedyś czytałem, że jak dziecko do pewnego roku nie zacznie się uczuć języka obcego to może zatracić umiejętności słyszenia pewnych subtelności w określonym obcym języku(to chyba dotyczyło Japończyków i głosek l i r). I to nie jest coś co można naprawić. Po prostu przestają słyszeć różnicę między tymi głoskami.
Podobnie może być z muzyką – jeżeli dane dźwięki nie będą nas otaczały na codzień to organizm nie będzie w stanie ich usłyszeć – nieużywana umiejętność zaniknie.

3 » Witz | dnia 05 listopada 2008, o godzinie 20:51:06

Wszystko się o sprzęt rozbija. wbrew obiegowej modzie posiadam dużo muzyki w formacie CDA, ale z racji braku możliwości finansowych biednego licealisty najlepszym sprzętem, jaki ich zakosztował jest laicka wieża, w której regulacja dźwięku ogranicza się do „vol” i „extra bass on/off”, a to i tak komfort był...

z drugiej strony siła przyzwyczajenia – z mojej perspektywy – nie może być tak ogromna, że aż odbierająca zdolność do słyszenia dźwięków takich a takich częstotliwości i kilkumiesięczna „kuracja” dobrosprzętowa powinna takowy słuch przywrócić

a zupełnie poza wszystkim – nie jestem pewien (z czystego braku porównania), czy mi na tych dodatkowych Hercach zależy. i chyba nie.

4 » tux de penguin | dnia 05 listopada 2008, o godzinie 21:07:46

@Paweł Czupiak
Jeżeli jest to siła autosugestii to w takim razie ja też jej uległem? :)
Jesteś przekonany, że słyszymy tylko uchem?
Jesteś przekonany, że słyszymy tylko od 20Hz do 20KHz?
Jeżeli uważasz, że „tak” to masz odpowiedź dlaczego Twoje zdanie jest takie jak w komentarzu. Proponuję jednak sprawdzić dokładnie jak działa Twój własny narząd słuchu (piszę „Twój” ponieważ każdy ma inny i każdy słyszy inaczej). Jestem przekonany, że ze zdumieniem odkryjesz, że nie tyle słyszysz co też czujesz np. 18Hz jak również 22kHz. Muszę jednak zaznaczyć, iż możesz ulec tak mocnej autosugestii, że nie słychać, że nawet jak by Ci w żołądku coś ssało to byś tego nie zauważył/poczuł/usłyszał :)

@ronin
Myślę że tutaj masz rację i tak może zachowywać się organizm ludzki. Co prawda nie udowodniono jeszcze tego, ale jak na chwilę obecną logiczniej wytłumaczyć to zjawisko? Co nie oznacza, że faktycznie tak jest.

@Witz
Dotykasz trudnego tematu ale trzeba zdać sobie sprawę, iż cena już nie jest taka krytyczna. Można zmontować sobie zestaw za około 1000zł i możesz mi wierzyć, że zacznie Ci zależeć na tych „dodatkowych Hercach”. Póki nie wie co się traci to nie jest żal.
Trzeba jednak zaznaczyć żeby nie przesadzać w drugą stronę, bowiem po przekroczeniu pewnych granic to naprawdę już tylko autosugestia jak pisał Paweł Ciupak

5 » Airborn | dnia 05 listopada 2008, o godzinie 23:07:48

„Jesteś przekonany, że słyszymy tylko od 20Hz do 20KHz?”, tylko, czy też aż? granica 20kHz została wprowadzona ze względu na na małe dzieci, u osób w wieku >2x lat przeważnie pasmo słyszalne kończy się w granicach 16kHz. na 6kHz też sobie możemy pofolgować, bardzo duża część społeczeństwa (praktyka wykazuje, że zarówno ta mało jak i dużo słuchająca muzyki) ma ubytek słuchu rzędu 20dB właśnie w tych okolicach

6 » tux de penguin | dnia 05 listopada 2008, o godzinie 23:14:41

@Airborn
Zgadzam się z Tobą co do ucha i jego charakterystyki zmiennej z wiekiem. Nie mogę jednak przejść obojętnie przy fakcie iż słuchamy nie tylko uchem.

7 » aph | dnia 05 listopada 2008, o godzinie 23:19:06

W przedziale 16-20kHz wiele ciekawego się i tak nie dzieje. To nie na tym polega problem mp3. Dla mnie i tak znacznie większą tragedią jest przekonanie, że a) soundblastery mogą dobrze zagrać, b) 50zł to bardzo dużo, jak na słuchawki.

8 » tux de penguin | dnia 05 listopada 2008, o godzinie 23:21:31

@aph
Dzieje się dużo ale już nie dla ucha zazwyczaj :)
a co do a) i b) — nie potrafię już tego tłumaczyć — ludzie i tak wiedzą swoje.

9 » Airborn | dnia 05 listopada 2008, o godzinie 23:26:20

@tux: masz naturalnie rację, jednak w porównaniu z uchem słyszenie kostne nie ma chyba aż tak dużego znaczenia. tzn, jest ta taka wystająca kość za małżowiną uszną (której nazwę zapomniałem), która radzi sobie wręcz świetnie, ale inne kości czaszki często wypadają zdecydowanie słabiej niż samo ucho

10 » tux de penguin | dnia 05 listopada 2008, o godzinie 23:33:05

@Airborn
Masz rację przy czym jeżeli dźwięk jest zniekształcony minimalnie to zaczyna być to słyszalne i to wyraźnie. Inną sprawą jest to ile kosztuje ten zniekształcony minimalnie dźwięk.

11 » OYE | dnia 05 listopada 2008, o godzinie 23:40:17

Piszesz, że niedługo zdolność odbierania fal od 15-20kHz przez ludzkie ucho zaniknie… Tylko teraz pytanie czy z tymi częstotliwościami spotykasz się tylko podczas słuchania muzyki na highendowym audiofilskim sprzęcie? Czy to tylko przez płyty CD i dobre słuchawki/głośniki[i oczywiście wszystko co pomiędzy] mieliśmy do tej pory możliwość odbierania fal w tym zakresie? hm?

12 » D4rky | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 00:11:00

tl;dr ‘oh mój boże, wszyscy słuchają muzyki, rośnie pokolenie głuchych’ => ‘oh mój boże, wszyscy używają komputerów, rośnie pokolenie cyborgów’

13 » danadam | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 10:58:04

> Najciekawszy wniosek jest ten, iż nawet bezstratna kompresja ma błędy i coś się traci.

Można wiedzieć skąd ten wniosek?

14 » Pustelnik | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 13:56:15

Mam w sumie jedno pytanie – jaki sprzęt grający masz?

15 » tux de penguin | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 13:57:32

@OYE
Tutaj nie chodzi jedynie o częstotliwości 15-20kHz choć również i o nie. Problem jest bardziej złożony, ponieważ kompresja nie tylko obcina pasmo (np. 320kbp/s nie obcina, a przynajmniej nie w takim stopniu jak 128kbp/s). Kompresja ZMIENIA i to w znaczącym stopniu dźwięk. O ile FLAC zmienia w minimalnym stopniu, można by napisać, że w dużej ilości przypadku pomijalny to mp3 stosuje tak zwane modele psychoakustyczne. Co to oznacza? Nic innego niż to, że jakieś mądre głowy z laboratoriów wyliczyły czy zbadały w jakiś inny sposób jak słyszymy, ale ci sami naukowcy nie wzięli pod uwagę, iż nie każdy słyszy tak samo. Po prostu wyznaczyli model słuchowy dla wszystkich i już. To jeszcze nie wielki problem. Problem jest tu gdzie ten model psychoakustyczny próbuje na podstawie matematyki zgadnąć czy dany dźwięk to słuchacz usłyszy czy nie. Jeżeli wytnie za mało to plik będzie za duży – więc po co kompresja :) – jeżeli za dużo — to nie da się tego słuchać. Przyjęto więc niby „złoty środek”. Ten złoty środek sprawdza się póki sprzęt do reprodukcji dźwięku ma ułomości, albo póki sprzęt posiada całą masę procesorów przetwarzających dźwięk. Jeżeli zaś sprzęt odsłuchowy nie tyle jest drogi co pozbawiony korektorów to zaczynają się schody. Dlaczego? Dlatego, że nie ma tam całej masy elektroniki, która to niby ma naprawić to co mp3 wywaliło. Tutaj mogę też napisać, iż na dzień dzisiejszy sprzęt który niesie w miarę równo charakterystykę bez większych zniekształceń nie kosztuje dużo. Inną sprawą jest to, iż ludze podniecając się sprzętem 5.1 zaponinają, że za tą samą kasę mogą mieć o wiele lepszy sprzęt stereo i mieć nawet lepsze pozycjonowanie dźwięku niż 5.1.
Cała sprawa jest naprawdę skomplikowana.

@danadam
Spójrz na wykres od FLAC (bezstratna) i wykres wav (czysty strumień). Zauważysz różnicę. Ściągnij plik wav i FLAC poprzez kliknięcie na wykresie i sam sprawdź przy pomocy audacity czy są zbierzne. Możesz też sam wygenerować FLAC z wav i powtórzyć test w audacity. Na wykresie różnica jest niewielka, ale JEST (mimo że to bezstratna), na dobrym audio OGROMNA i niekoniecznie musi to być sprzęt na lampie, bo słychać już na sprzęcie słabszym np. TDA2030 (koszt dwóch końcówek mocy wraz z zasilaczem 100zł plus dwie kolumny około 200zł, czyli przedział cenowy średniej klasy głośników komputerowych).

16 » OYE | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 14:06:20

@tux
Tylko, że mi chodziło o coś zupełnie innego. Natura wyposażyła nas w zdolność do słyszenia tych wszystkich częstotliwości nie ze względu na to, że kiedyś sobie posłuchamy muzyki, ale ze względu na to, że będziemy odbierać dźwięki pochodzące z otoczenia o tej częstotliwości co być może uchroni nas przed wyginięciem. I wybacz, ale jakakolwiek kompresja muzyki nie sprawi, że wszystkie dźwięki z otoczenia będą pozbawione jakichś tam częstotliwości. Tym samym będziemy cały czas poddawani ich działaniu, a zatem możliwość odbioru tej „nieużywanej w skompresowanej muzyce” częstotliwości nie zaniknie. No chyba, że ktoś 24h na dobę ma słuchawki na głowie.

17 » tux de penguin | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 14:19:06

@Pustelnik
Obecnie posiadam:
wzmacniacz: zasilacz – trafo 250W – kondensatory filtrujące Panasonic 1000mikro, mostek na szybkich diodach
Końcówka mocy – dual mono LM3886, rezystory węglowe itd.
przedwzmacniacz: lampy E88CC układ wspólna katoda (wzmocnienie) – wspólna anoda (dopasowanie), regulacja głośności APLS
przełącznik wejść: konstrukcja własna z przekaźnikami
przewody łączące: głośniki – Alphard DaVinci 2,5kw, interconnecty własnej roboty – kable OFC kierunkowe + wtyki nakamischi.
odtwarzacz: Pioneer DVD DV-300k po lekkich fabrycznych modyfikacjach.
Kolumny głośnikowe: Magnat Monitor 110 seria studyjna (staranniej wykonana)

Nie jest to żadna rewelacja. Mam dostęp do lepszego sprzętu niż ten co mam, ale nie w domu niestety. Budżet mam mały i on mnie ogranicza. Chyba właśnie dlatego tworzę sprzęt sam (wykształcenie elektronik).
Obecnie czekam na części i zabieram się za pełnego lampiaka. Nie mogę się doczekać.

@OYE
Coraz więcej dzieci przesiaduje przed kompem, ogląda tv, słucha mp3 z komórki lub z głośników komputerowych i nawet nie pomyśli, że mogłoby wyjść i pobawić się na podwórze z rówieśnikami. Jak już wyjdzie z tej nory :) to założy znowu słuchawki na głowie i w drodze do drugiej nory :) będzie odcięty od tych dźwięków o których piszesz wyżej. Takie zachowanie to nie reguła, ale coraz częściej spotykane zjawisko.

Pozbawiając siebie słuchania tych dźwięków „uczymy” nasz mózg, że one nie istnieją, odzwyczajamy go od nich, poniekąd potem sprawia ból ich usłyszenie. Nie oznacza to jednak, że po dłuższym czasie nie słyszenia ich nie usłyszymy ich, oznacza to jedynie, że będzie potrzebny o wiele dłuższy czas na oswojenie, na to by mózg ponownie zaczął analizować te rodzaje dźwięków. Podobna sytuacja może mieć miejsce np. wtedy gdy ktoś w domu każdego dnia upuszcza książkę na podłogę. Wiemy, że ten dźwięk istnieje i wiemy jak on brzmi, po pewnym czasie wiemy nawet gdzie upadła książka. Jeżeli zaś w pewnym momencie osoba przestanie rzucać tą książką a sytuacja potrwa dwa lata, to po następnym upuszczeniu zazwyczaj interpretujemy ten dźwięk inaczej, jedni go nie usłyszą w ogóle, inni z większą przesadą i bólem uszu, a jeszcze inni stwierdzą, że to nie była ta książka.

Osobiście też znam osobę, która słyszała powyżej 15kHz i przez dwa lata była zmuszona słuchać jedynie mp3 (taka praca). Będąc u laryngologa na badaniach okazało się, że słuch osłabł i już słyszy ledwo przekraczając te 15kHz.

18 » danadam | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 14:24:45

No właśnie spojrzałem na wykresy, nawet zrobiłem ich różnicę w Gimpie i wyszło mi, że są identyczne:
wav – flac . Poza tym ściągnąłem twoje pliki sound.wav i sound1.flac, rozkodowałem flaca do wava i sprawdziłem sumę md5:

danadam@pcuj]$ md5sum sound.wav sound1.wav
925497da08add5d6f6daf7601e95ea20 sound.wav
925497da08add5d6f6daf7601e95ea20 sound1.wav

Są identyczne. Wydaje mi się, że gdyby flac wprowadzał jakieś różnice, to już dawno byłoby to zgłoszone jako bug i poprawione.

19 » Pustelnik | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 14:27:30

Cóż, ja właśnie staram się skończyć renowację Altusów 110 + zmiany (nowe wszystkie głośniki, porządne wytłumienie, prawdziwy bas reflex, przeróbka zwrotnicy), ale co mi po kolumnach podłogowych, jak za źródło dźwięku będę miał przedpotopowy, pełen zakłóceń wzmacniacz Unitry i zintegrowaną kartę dzwiękową z notebooka…

Nawiasem, ostatni akapit chyba wyjaśnia to, że jeszcze trzy lata temu słyszałem piski nietoperzy. Potem kupiłem sobie odtwarzacz mp3. ;)

20 » tux de penguin | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 14:37:49

@dandam
Chodzi o to, iż Gimp Ci pokaże, że nie ma zmian bo i suma kontrolna jest ta sama jak zauważyłeś. Porównaj jednak wzrokowo te wykresy, możesz nawet wygenerować je sam. Wtedy różnica jest :)
Co do sumy kontrolnej zawsze mnie to zastanawiało. Bardzo rzadko się różniły, problem był chyba tylko wtedy gdy np. ktoś kręcił procka :)
Poza tym ślepy test wykazał, że da się odróżnić. Plik wav i wav z FLAC nagrany na jedno CDA i puszczany losowo osobie, która nie wiedziała czego test dotyczył. Nie potrafiła powiedzieć co jest co, ale mogła wskazać, że są różne. Ciekawe dlaczego? Zaznaczę, że osoba nie znała się na kompresjach itd. za to miała dostęp do sprzętu marki Rotel.

@Pustelnik
Proponuję do tych Altusów chociażby tego LM co ja mam, niekoniecznie tak wypasionego. Zagra naprawdę lepiej niż ta Unitra, no chyba, że ją sam udoskonalałeś wymieniając w niej prawie wszystko :)
A co do Twojego ostatniego zdania – może miało to wpływ, ale pewnie nie tylko to. Syndrom mp3 jest tylko jedną z cegiełek w tym wszystmkim.

21 » danadam | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 15:11:38

Nie no, coraz ciekawsza dyskusja się robi. Gdzie niby mam zauważyć tą różnicę, skoro Gimp, sprawdzając piksel po pikselu, jej nie zuważył? Poza tym, sugerujesz, że Audacity z dwóch identycznych plików generuje dwa różne wykresy?

22 » tux de penguin | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 15:33:03

@danadam

Od dłuższego czasu, a dokładnie od momentu nastania tej tańszej cyfryzacji naszego świata wiele osób tak naprawdę albo nie pamięta, albo nie miała możliwości dowiedzieć się jak brzmi prawdziwy sygnał analogowy. Każdy dźwięk jaki słyszymy to nie jest 1 i 0. Możemy przy pomocy techniki cyfrowej ująć dany dźwięk mniej lub bardziej dokładnie, tzn. użyć większej lub mniejszej ilości 1 i 0 do opisu konkretnego dźwięku, ale zawsze to będzie to skończona ilość 1 i 0. Jeżeli poddamy analizie sygnał czysto analogowy np. dźwięk gitary to wykresy takiego dźwięku będą bardzo zbieżne. W przypadku gdy ten sam dźwięk przejdzie przez odpowiednie układy cyfrowe i zaczniemy go analizować może okazać się, że wykresy będą całkowicie różne, będą się różnić niewiele, bądź będą identyczne, mimo iż sumy kontrolne będą identyczne. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że sygnał który przejdzie raz przez jakikolwiek układ cyfryzacji staje się sygnałem złożonym ze skończonej ilości 1 i 0. Na tym etapie zachodzi już wielki błąd! Dźwięku nie da się w 100% opisać skończoną ilością 1 i 0 (pisałem wyżej). Im więcej będzie takich układów cyfryzacji po sobie (np. kompresja i dekompresja – dwa miejsca gdzie tworzymy skończone układy 1 i 0) tym większy będzie błąd na końcu, ale ten błąd może mieć i tak identyczną sumę kontrolną co plik na wejściu.

Jako ciekawostkę proponuję zakodować całą płytę CDA dowolnym programem do dowolnego formatu mp3 a następnie wypalić z tych plików mp3 płytę CDA. Następnie proszę sprawdzić obie płyty w bazie CDDB. Gwarantuję, że z punktu widzenia techniki cyfrowej obie płyty będą miały identyczną sumę kontrolną na wyjściu i baza danych zidentyfikuje te płyty jako identyczne. Ciekawe prawda? Należy jednak zauważyć, że błąd występuje już na etapie tworzenia pliku mp3 – przecież on ma inne sumy kontrolne niż plik wav. Natomiast plik zdekompresowany do wav ma jeszcze inną sumę kontrolną, a mimo wszystko na sam koniec jakimś „dziwnym zbiegiem okoliczności” nagle ze wszystkich sum kontrolnych mp3 (dwa błędy – inna suma kontrolna po kodowaniu i inna po dekodowaniu różna od wav) dają taką samą sumę kontrolną co oryginalne pliki wave sprzed kompresji i dekompresji. To właśnie czar techniki cyfrowej, która dla dźwięku nie jest idealna. Sumę kontrolną można oszukać, ale ucha przy dobrym sprzęcie już nie, na szczęście nie.

Reasumując suma kontrolna nie jest jak się przyjęło uważać żadnym wyznacznikiem jakości dźwięku!
Zapewne również duża ilość osób będzie twierdzić, że nie ma różnicy między oryginalnym CDA, kopią 4 razy, a np. kopią z prędkością 32 razy, bo przecież zgodnie z teorią to tylko 1 i 0 i podczas sczytywania i zapisywania nie powinno być zbyt dużej ilości błędów. Ze swoje doświadczenia wiem, że i rodzaj nagrywarki ma znaczenie jak i rodzaj nośnika jak i interface (atapi/scsi) ma znaczenie. Ba, mając kopię 1x z płyty matki z wytwórni zagranicznej wiem, że jest ona lepsza, od płyty 1x nagranej z oryginalnej wersji tej płyty.

23 » Airborn | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 17:14:47

piszesz, że mp3 nie może być idealne, ze względu na skończoną ilość 0 i 1, a od kiedy to niby CDA nie jest skwantyzowane?! chcesz prównać dwa pliki? jak dla mnie powinieneś był skompresować i zdekompresować FLACa, wczytać oba wav’y do octave/matlaba czy co kto lubi, odjąć je od siebie, i sprawdzić, czy chociaż jeden z otrzymanych elementów tablicy jest niezerowy

24 » tux de penguin | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 17:29:42

Od kiedy to niby CDA jest skwantyzowane? Od zawsze. Dane zapisane na CDA najpierw musiały zostać skwantyzowane, bo inaczej dane analogowe nie mogłyby być zapisane na płycie cyfrowej :). Inną sprawą jest to, że sama technika CDA zakłada margines błędu, tzn. w przypadku płyty analogowej (vinyl) jakikolwiek uszczerbek techniczny jest niemożliwy do naprawienia (pomijam przypadek zakupu nowej płyty vinyl-owej). W przypadku CDA na podstawie tzw. bitów korekcji teoretycznie odzyskiwane jest w pewnym stopniu to czego nie da się już odtworzyć, ale czy masz pewność, że cały system korekcji nie popełnił błędu? Jeżeli spróbujesz sczytać kilka razy ten sam utwór z tej samej płyty suma kontrolna zawsze będzie taka sama, ale zawartość analogowa już niekoniecznie, bowiem system korekcji błędów może zadziałać tak albo inaczej. Chcę przez to napisać, że w świecie cyfrowym przyjęło się, że coś jest lub czegoś nie ma, co jednak jeżeli jest coś pomiędzy?

W kwestii analizowania wykresów teoretycznie będziemy analizować właśnie sumy kontrolne. Dochodzimy do momentu w którym z założenia musimy popełnić błąd. Spróbujmy porównać dwa sygnały analogowe, tutaj tak już łatwo nie będzie, gdyż sygnał analogowy jest nieskończony, a nie można analizować czegoś co jest nieskończone. Jeżeli z kolei dla samej próby zanalizowania będziemy dzielić sygnał analogowy na części to sami będziemy popełniać błąd.

Wskaż choć jeden przyrząd pomiarowy tak dokładny jak ludzkie ucho, któym człowiek może się posłużyć na dzień dzisiejszy.

25 » czaks | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 19:23:34

Gdyby tak latwo sie dalo znalezc kolizje md5, to juz dawno bysmy przeszli na cos lepszego.

26 » tux de penguin | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 19:25:28

@czaks
Gdyby technika cyfrowa w przypadku audio była lepsza to byśmy nie wrócili do lamp. Niestety dźwięku nie da się opisać dokładnie za pomocą 1 i 0.

27 » danadam | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 19:29:04

Ale tutaj nikt nie pisze, że dźwięk z płyty analogowej jest taki sam jak z CD. Nam chodzi o to, że ten „zniekształcony” dźwięk w postaci 0 i 1 jest tak samo zniekształcony zaraz po zripowaniu z płyty jak po zdekompresowaniu z flaca.

28 » tux de penguin | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 19:30:50

Tak i z tym się zgadzam. Jednakże dochodzą mechanizmy CRC i psychoakustyki. One jednak zmieniają bity. CRC domyśla się co było jak czegoś nie ma (ripowanie) a psychoakustyka zgaduje co wyrzucić bo i tak nie słychać.

29 » kisieel | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 23:13:29

@tux
„Wskaż choć jeden przyrząd pomiarowy tak dokładny jak ludzkie ucho, któym człowiek może się posłużyć na dzień dzisiejszy.”
Dajmy na to mikrofon pomiarowy + preamp + oscyloskop?
pamiętajmy też że kompresja mp3 nie polega na zwykłym obcięciu cz. powyżej przysłowiowych 15kHz,
tylko wykorzystuje niedoskonałość ludzkiego ucha, czyli skłonność do maskowania – składania różnych cz.
w jedną wynikową, dla tego też jest nieodwracalna, bo taka wynikowa cz. może sie składać z wielu kombinacji składowych.
No a co do FLACA i wava, to niestety jesli porownamy wykresy w gimpie i roznicy nie wykryje, czy tez sprawdzimy sumy kontrolne, to jest najlepszy dowod na to ze wykresy tych 2 analiz byly identyczne.

30 » tux de penguin | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 23:31:42

@kissiel
Bardzo dobry przyrząd pomiarowy choć i tak daleko mu do dobrego ucha (oczywiście w danym przedziale częstotliwości).
Co do mp3 to zgodzę się prawie ze wszystkim. Występuje zjawisko maskowania tylko dlaczego każde ucho traktuje się tak samo? Czy wszyscy słyszymy modelowo, i tylko tak jak ustalono to w laboratorium?
Jako test proponuję np. O.N.A – Niekochana. Po kompresji zarówno FLAC jak i MP3, dekompresji i nagraniu na CDA otrzymamy inny utwór. Co prawda usłyszy się to na lepszym sprzęcie, ale jednak tak jest.
Co do FLAC. Dyskutować można wiele na ten temat. Zarówno ja jak i kilka innych osób widzimy lekkie odchyłki na wykresach a GIMP nie wykazuje tego. Najgłówniejszą różnicą jest poziom głośności. No ale nadal jest jeszcze jeden fakt – wykresy i inne analizy zostawiamy na bok – kompresja – dekompresja – wypalanie – CD – odsłuch. Naprawdę przeprowadziłem test na nieświadomej tego osobie. Wyszło samo jak człowieczek zachwycił się dźwiękiem. Kilka razy włączałem ten sam utwór z różnych i tych samych źródeł (On nie wiedział, że zmieniałem ścieżkę, był przekonany, że gra ta sama). Różnice jednak wyczuł i zaczął potem zadawać pytania.

Jeszcze raz powtórzę na koniec – technika cyfrowa jest super ale niekoniecznie do Audio. Jesteśmy na nią poniekąd skazani (chociażby miniaturyzacja sprzętu), ale nie możemy do licha udawać, że jest wszystko ok, bo wykres taki, bo suma kontrolna itd.

Wyjaśnijcie mi ten fenomen cda-mp3-cda z jednego z moich komentarzy. Jak to logicznie wyjaśnić?

Pozdrawiam

31 » Airborn | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 23:34:00

pytasz nas, jak logicznie wytłumaczyć, że Ty i kilka innych osób widzicie różnicę tam gdzie jej nie ma? sorry, nie znam odpowiedzi

32 » tux de penguin | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 23:35:11

@Airborn
Czy mógłbyś się pochwalić na czym słuchasz muzyki i z jakich nośników (gdzie kupowane)?

Pozdrawiam

33 » Airborn | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 23:38:42

nie, nie mógłbym, możemy przyjąć, że na potrzeby Twojego eksperymentu z FLACKiem słucham muzyki w formacie zer i jedynek na ekranie monitora (mam nadzieję, że model monitora nie wpływa na jakość wyświetlania zer i jedynek). zakodowany i odkodowany FLAC jest dokładnie tym samym wavem co przed zakodowaniem, a jedyne wytłumaczenie, jakie przychodzi mi do głowy, to efekt placebo

34 » OYE | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 23:44:42

Szczerze to mi to też trochę przypomina historie o tym jak to kabel zasilający do wzmacniacza czy czegoś tam za kilka tys. zł daje zauważalne efekty. Wybaczcie, nie wierzę ;).

35 » tux de penguin | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 23:49:02

@Airborn
Przykro mi, ale na podstawie Twoich wypowiedzi wyraźnie widać iż nie znasz się na temacie Audio. Piszesz to co wyczytałeś i ślepo wierzysz w to co dyktuje Ci technika cyfrowa. Oczywiście mogę się mylić. Mylić się jest rzeczą ludzką.
Ja piszę o tym co sam spraktykowałem a nie o tym co inni.

Dlatego właśnie się obawiam głuchoty ludzi. Jeszcze chwila i trąbka czy skrzypce zostają sprowadzone do pudełka z FLAC czy mp3 bo przecież różnicy nie słychać.

Ciekawe tylko dlaczego studia używają samplowania minimum 192kHz?
Ciekawe dlaczego format DVD-Audio przyjął też te 192kHz?
Ciekawe dlaczego tak wielu ludzi używa jednak lampowych wzmacniaczy do gitar – wystarczy procesor cyfrowy – różnicy przecież nie słychać!

Fajnie się dyskutuje, ale dochodzę do wniosku po komentarzach, że niewiele ludzi wie z czym tak naprawdę „się je” technikę Audio.

@OYE
Zdziwił byś się jak duże znaczenie mają kable, ale też nie przesadzajmy – nie każdy używa kabli z hipermarketu za 5zł gdzie nawet ekran to 3 druty. Dla przykładu po przekroczeniu pewnych przekrojów jeżeli chodzi o kable głośnikowe nie ma różnicy, a przynajmniej ja jej nie słyszę. Ale są ludzie co ją słyszą i tam pewnie mamy efekt placebo – było droższe to…
Ale jak rozważymy np. kable o przekroju 1kw to może faktycznie jakieś dziwne konstrukcje za kilka tysięcy za metr będą lepsze, tylko czy nie taniej kupić porządny gruby kabel?

Zaczyna się robić dyskusja Audiofilska a nie o to chodziło w moim wpisie ;(
Pozdrawiam

36 » danadam | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 23:51:19

Jeśli chodzi o bazę CDDB, to ona nie identyfikuje płyt na podstawie sumy kontrolnej z zawartości ścieżek. Dla każdej płyty tworzona jest 32-bitowa liczba. Pierwsze 2 bajty to pewna suma kontrolna z czasów początkowych kolejnych ścieżek, następne 4 bajty to całkowity czas płyty w sekundach, ostatnie dwa bajty to ilość ścieżek. Więcej szczegółów na wikipedii.

37 » tux de penguin | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 23:53:51

@danadam
I to mnie najbardziej zaskakuje bo często czasy się nie zgadzają nawet o 1-2sec a rozpoznanie następuje bez problemu.

Jeżeli chodzi o technikę cyfrową to mnie już chyba nic nie zdziwi :)

38 » Paweł Ciupak | dnia 06 listopada 2008, o godzinie 23:55:59

„Przykro mi, ale na podstawie Twoich wypowiedzi wyraźnie widać iż nie znasz się na temacie Audio.”

Jasne, ciekawe kto zaczął ignoranckim wpisem podszytym najgorszego sortu audiofilską ideologią. A już narzekanie na FLAC, format całkowicie bezstratny i to mimo oczywistych dowodów to był szczyt dyletanctwa.

„Zaczyna się robić dyskusja Audiofilska”

Zaczyna? Cały wpis był taki.

39 » Airborn | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 00:00:40

skaczesz po tematach… od dłuższego czasu piszę tylko o FLACKu i wav i naprawdę nie rozumiem po co skaczesz po dvd-audio, wielkości nadpróbkowania itp. czy Tobie się ten fakt podoba, czy nie, różnicy nie ma. btw, zastanawiałeś się kiedyś jaki jest stopień błędu w tym strasznym i złym mp3?

40 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 00:01:40

@Paweł Ciupak
Na jakiej podstawie twierdzisz, że wpis był dyskusją Audiofilską?
Pytam z czystej ciekawości.

41 » Paweł Ciupak | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 00:05:17

Na podstawie tezy, że można usłyszeć to, czego usłyszeć nie można, i że różnica jest nawet wtedy, gdy nie ma różnicy.

42 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 00:05:41

@Airborn
Bo widzisz to jest tak. Z techniki cyfrowej wynika jasno, że sygnał analogowy należy zamienić na cyfrowy by móc działać na wersji cyfrowej – logiczne :). Ale tu są schody – nie da się tego zrobić idealnie. Mamy tą nieidealną wersję CDA lub rip do Wav. Pomijam teraz CRC podczas ripowania. Jaką masz pewność, że podczas kompresji i dekompresji FLAC nic się nie zmienia? Czy jest to wykres? Czy jest to suma MD5?

43 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 00:07:15

@Paweł Ciupak
Rozumiem, że jeżeli słychać przed kompresją do FLAC/mp3 np. dzwonek w utworze, ale ledwo ledwo a po kompresji/dekompresji nie to wersja pierwotna miała błąd?
A może to średniej klasy sprzęt powoduje, że zwyczajnie nie słyszysz tego dzwoneczka w obu wersjach i już?

44 » Airborn | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 00:10:17

mówimy już sygnałach cyfrowych, więc o analogach w ogóle nie mamy co wspominać w tej chwili. pytasz jaką mam pewność... ano taką, że porównuję dźwięk próbka po próbce i na przestrzeni całego utworu maksymalna różnica dla próbki wynosi… 0

45 » Paweł Ciupak | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 00:12:49

To znaczy, że zmysł słuchu za łatwo ulega pozasłuchowym sugestiom ze strony percepcji danych formatów za „dobre” lub „złe”. Wszystko da się sobie „wmówić” ;).

46 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 00:13:38

@Aurborn
A czy bierzesz pod uwagę iż w technice cyfrowej Audio każdy mały błąd można naprawić (np. CRC) a w analogu nie?
Jeżeli by to dalej rozważyć to można by takich małych błędów wyprodukować nieskończoną ilość, ale CRC naprawił by je tak? Ale skąd masz pewność, że naprawił dobrze? CRC oblicza i na tej podstawie wnioskuje ale czy robi to dobrze? Suma kontrolna się zgodzi ale czy na 100% jest to to samo?

@Paweł Ciupak
Czy Twoim zdanie TDA2030A zagra tak samo dobrze jak LM3886?

47 » Airborn | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 00:16:47

po raz kolejny… NIEWIMY O ANALOGACH. co z tego, że jest CRC? powiedz mi, co to ma do rzeczy? mamy dwa identyczne pliki, a Ty mówisz, że one się różnią, o to się rozchodzi

48 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 00:19:28

@Airborn
A to z tego, że dźwięk nie zachowuje się jak 0 i 1 bo jest w swojej istocie nieskończony. Jak piszesz np. stronę internetową to tworzysz kod z 1 i 0. Tu nie ma problemu. Ale jeżeli działasz na czymś z natury nieskończonym to każdy błąd może zafałszować to coś.
Wiem, że trudno to pojąć. Miałeś może zajęcia z akustyki na elektronice? Takie praktyczne?

Pozdrawiam

49 » Airborn | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 00:25:02

mhym, jeżeli weźmiesz sobie analogową płytę i porównasz z cyfrową to czemu nie, ale jak porównasz dwie cyfrowe, to różnicy nie ma prawa być

50 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 00:32:20

@Airborn
Zgadzam się z Tobą. Różnicy NIE POWINNO BYĆ ale jednak jest. Wszystkie najbardziej szanujące się studia nagraniowe po dzień dzisiejszy używają magnetofonów wielościeżkowych. Powodem jest to iż praca na sygnale analogowym wnosi mniej złego niż praca na cyfrowy. Kompletne zaprzeczenie teorii.

Ja sam miałem kiedyś podobne zdanie do Twojego. Zacząłem je zmieniać na początku 2000 roku kiedy to dorwałem CD-ROM Nec-a ale na SCSI. Jakość zgranej próbki dźwiękowej z prędkością 1x była o niebo lepsza niż zgrana z prędkością 1x na TEAC ATAPI. Zacząłem zachodzić w głowę o co chodzi. CRC to samo, sumy kontrolne i wielkości plików też a jednak te z TEAC-a miały mniejszą dynamikę, wyraźnie były płaskie. Coś jakby porównać kasetę magnetofonową do CD.
Następnie przyszedł czas na wypalanie CDA. Wypalone z większą prędkością niż 4x też się różniły choć już nie tak wyraźnie.
Zaintrygowany tym faktem zadałem kiedyś pytanie osobie ze studia radiowego – w odpowiedzi usłyszałem – nie wiem o co w tej elektronice chodzi ale niby to samo a jednak inne.

Na koniec podkreślę iż teoria jest OK i wyniki z tej teorii też OK tylko czemu to słychać?

51 » Airborn | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 00:34:03

w tym przypadku, to raczej czemu Ty słyszysz to czego nie ma…

52 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 00:36:41

@Airborn
To jak wyjaśnisz, że na Wav słychać instrumenty wyraźnie a po FLAC wyrazistość instrumentów zanika?
Może napiszę prościej – zanika część efektu stereo.

53 » Matius | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 10:37:20

Ciekawy wpis, też zauważyłem, że ludzie wolą „128kbps bo mniej zajmuje”. Sam mam w większej części mp3 320kbps i ogg skonwertowane z FLACa, oczywiście, mam też CDA, ale wolę jednak je trzymac jako kolekcje.
Z własnego doświadczenia zauważyłem, że gdy zacząłem grać na gitarze elektrycznej mój słuch stał się bardziej wrażliwy tzn. lepiej zacząłem wychwytywać różne dźwięki, ba, nawet już mniej więcej potrafie ją nastroić „na słuch”. Zacznijcie na czymś grać! To IMHO pomaga zachować słuch w dobrym stanie. :)

54 » aqq | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 10:53:20

Kolejna dyskusja audiofili? Zawsze to jakis sposob na wmowienie sobie swojej lepszosci… Ale przynajmniej mozna na nich zarobic.
Jesli dzwiek z CD to polecam demagnetyzer (http://svalanderaudio.com/furutech/rd_2eng.php) lub oczyszczacz wielowiązkowy (http://www.musicdirect.com/product/73105).

55 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 12:00:35

@Matius
Jakby to napisać :) — normalny głos w tym jakby to nazwać „bełkocie audiofilskim” stworzonym przez samych komentujących :)

@aqq
Hmmm…........
Może komentujący i są audiofilami ale Ja stanowczo nie w takim stopniu jak co poniektórzy myślą, a przynajmniej nie takim audiofilem o jakim myślą ci ludzie. Mój sprzęt odsłuchowy daleki jest od Audiofilskiego (całość w wersji ekonomicznej to około 1000zł). Nie mam nawet podstawek pod ten sprzęt i nie przejmuję się mikrofonowaniem lamp na wejściu (bufor). Innymi słowy nie spełniam żadnych założeń Audiofilskich, a mimo to słyszę różnicę.
Ciekawi mnie jednak co bym usłyszał na tym hiper sprzęcie. Ciekawe czy byłaby różnica aż tak wielka jak to opisują Audiofile. Słuchałem lepszego sprzętu, ale to nie była półka Audiofilska z prawdziwego zdarzenia, czyli słuchałem tego bez podstawek marmurowych stojących na szpilkach itd. tylko sprzęt kupiony w cenie około 400 – 500 tysięcy na chwilę obecną, bowiem staniał – tutaj też było słychać różnicę.
Z doświadczenia wiem też, że same elementy elektronicznie nie są idealne mimo że jako takie są sprzedawane.
Ja w swoim wpisie wskazałem to, iż ludzie nie słyszą różnic i wskazałem jedną z wielu przyczyn tego. Dlaczego właśnie uparłem się na tę przyczynę? Dlatego, że młodzi ludzie mają już coraz mniejszą styczność z „normalnym dźwiękiem”, nawet Polskie Radio używa Mp3 co można sprawdzić bardzo łatwo – kanał tylny w zestawie 5.1 lub nawet zwykłym surround (4.0/4.1) po prostu „bulgocze”, a to „bulgotanie” jest efektem kompresji właśnie.
Co do FLAC – nie wiem jak dobitniej wytłumaczyć, iż praca na materiale cyfrowym w przypadku dźwięku jest obarczona błędem z założenia. Każda obróbka bitowa sprowadza się do sprawdzania zawartości sumami kontrolnymi, a nie dokładnego porównywania. Dlatego właśnie w studiach używa się samplowania 192kHz by te błędy zminimalizować. Po prostu pracuje się na dźwięku opisanym większą ilością danych (kilka razy większą) i w tym przypadku jakieś błędy obliczeniowe mają o wiele mniejszy skutek.
Ponowię pytanie na koniec – czemu studia nie używają FLAC-a, jest przecież idealny (bezstratny) a jednocześńie zajmuje nawet do 30-40% mniej niż Wav? Kodery i dekodery
sprzętowe w tym wypadku nie byłyby drogie – droższe są macierze dyskowe, a przecież dzięki FLAC można by na nich dużo zaoszczędzić.

Z przykrością stwierdzam, iż dyskusja zeszła na Audiofilizm i udowadnianie, że coś jest albo nie ma. Przy czym ja znam nie tylko teorię, ale praktykę. Proponuję rozgryźć na czynniki pierwsze problem kwantyzacji, gdzie i jakie błędy powstają podczas kwantyzacji oraz pracy na materiale cyfrowym.
Ciekawe dlaczego Matius zauważył to co chciałem przekazać tym wpisem a zdecydowana większość zobaczyła Audiofilizm za 1000zł. W sumie to może właśnie znaleźliście receptę na Audiofilizm. Można z czystym sumieniem posprzedawać ten drogi sprzęt i wreszcie rodzinę wyprawić na wakacje, a samemu jeździć super autem. Co jednak jeżeli różnicę słyszy zwykły człowiek grający na gitarze czy np. ja na sprzęcie za 1000zł? CO jeśli na moim sprzęcie nie mogę już słuchać mp3 czy flac-a, bo po prostu boli mnie mózg? – zniekształcenia są zbyt wielkie i nie tylko dla mnie, ale i mojego otoczenia.

56 » Grzegorz | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 12:30:28

Wcale nie trzeba się od razu ogłuszać słuchając muzyki z przenośnych odtwarzaczy:
http://grzglo.jogger.pl/2008/10/15/jak-nie-dac-sie-ogluszyc/

57 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 12:47:13

@Grzegorz
Masz rację – można ogłuchnąć od dB i to znacznie. Ciekawe też jest to, że ludzie zaczęli sobie to uświadamiać w dużym stopniu dopiero po tym jak wykonano badania naukowe, a winni to słyszeć uchem i mózgiem. Zaczynamy być społeczeństwem uzależnionym od wyników badań i ślepo wierzącym w to co nam mówią, a Polacy dodatkowo wiedzą wszystko najlepiej na świecie :).
Ludzie nie zdają sobie sprawy mimo badań, że rozklekotany, głośny autobus czy przerwa w szkole powodują znacznie przekroczenie dopuszczalnego poziomu dB. Nasze dzieci są strasznie biedne i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy :(. Pamiętam jak ja na przerwach uciekałem z budynku szkoły jak tylko mogłem, a jeśli mi to uniemożliwiano to potem ból głowy trzymał mnie do końca dnia. Smutne to wszystko. Smutne też to, że wierzy się ślepo badaniom zamiast własnym zmysłom.

58 » Kilar Ezan | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 12:51:45

Cóż, nie przeglądałem całej dyskusji, jednak skoro nadal rozważany jest problem flac vs wav to pozwolę sobie zauważyć jedną rzecz:

>Co do FLAC. Dyskutować można wiele na ten temat. Zarówno ja jak i kilka innych osób widzimy lekkie odchyłki na wykresach a GIMP nie wykazuje tego. Najgłówniejszą różnicą jest poziom głośności. No ale nadal jest jeszcze jeden fakt – wykresy i inne analizy zostawiamy na bok – kompresja – dekompresja – wypalanie – CD – odsłuch.

Przyczepię się do „kompresja – dekompresja – wypalanie – CD – odsłuch”
Otóż tu jest pies pogrzebany – systemy korekcji błędów (o których sam wspominałeś!) w odtwarzaczach audio cd ZNACZĄCO różnią się od tych komputerowych.
Odtwarzacz cda jest przystosowany do czytania wytłoczonych cd, które są o wiele lepszej jakości aniżeli kupione w komputerowym płytki za 60 groszy.
Napęd komputera będzie odczytywał jeden fragment w kółko, póki nie odczyta (lub po którymś razie się podda i uzna dane za uszkodzone), podczas gdy odtwarzacz cda po prostu pominie fragment, którego nie może odczytać (wygeneruje np. ciszę, lub uśredni wartości dwóch sąsiednich „sekcji”;).

Abyś od razu nie polemizował, że „płyta to płyta” – czemu zatem wczesne odtwarzacze cda nie czytały wypalonych cd? W końcu „płyta to płyta”, czyż nie?

59 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 13:07:34

@Kilar Ezan
Podjąłeś bardzo doby temat. Cieszę się, że to napisałeś bo możesz mi wierzyć mało kto rozumie że kopia CDA to nie to samo co CDA. Dla dużej ilości ludzi jest to to samo ponieważ 1 to 1 a 0 to 0 i już, nie bierze się pod uwagę innych czynników chociażby takich jak nośnik a szkoda ;(.
Co do FLAC to problem występuje u mnie nawet na PCM2702. Najwyraźniej słychać go wprawdzie na odtwarzaczu CD. W przypadku testu pomijam celowo błędy korekcji ponieważ oba fragmenty wypalane sa na jednej płycie czyli i Wav i FLAC mają teoretycznie takie same szanse na błędy lub ich brak. Do wypalania używam raczej lepszych CD-R.
W przypadku PCM2702 odtwarzanie następuje bezpośrednio z dysku. Ciekawym zjawiskiem jest to, że Wav, FLAC jak i WAV z FLAC brzmią inaczej. Oczywiście jest to w różnym stopniu rozpoznawalne. Może się zdarzyć taka sytuacja gdzie nie będzie różnicy choćby dlatego, że sam materiał dźwiękowy jest mało wymagający.

60 » Kilar Ezan | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 13:21:32

To już dla mnie dziwne.

Myślę, że dyskusję może uciąć test ABX który dowiedzie, że słyszysz wyraźną różnicę między FLAC a WAV.
Foobar2000 umożliwia przeprowadzenie takiego testu, więc instaluj, sprawdzaj jak będziesz miał czas i formę ;) i publikuj wyniki.

Co do sampli zamieszczonych na stronie – wrzuciłem oba w audacity, odwróciłem fazę jednego i odtworzyłem otrzymane 4 ścieżki – żaden słupek głośności ani drgnął a ja oczywiście usłyszałem ciszę.

61 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 13:23:34

@Kilar Ezan
I to właśnie jest dziwne. Test programowy jedno a słuchowy drugie.
Inną sprawą jest to iż sam tekst powstał na temat głuchnięcia a nie wyższości jednego nad drugim.

Myślę że największym błędem jest potraktowanie dźwięku jak 0 i 1 w 100% w momencie jego kwantyzacji. Kiedyś sam myślałem, że praca na 0 i 1 nie powinna i nie ma wpływu.

Pozdrawiam

62 » Guest | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 15:55:49

Przecież mając plik a.wav kompresując go i dekompresując do pliku b.wav (za pomocą FLAC) otrzymujemy plik identyczny i nie mówię tu o jakiś sumach kontrolnych, tylko zgodności bit co do bitu.

I nie mów mi proszę o jakiś magicznych własnościach które sprawiają że te pliku się różnią, wystarczy uruchomić diff i wszystko jasne.

I jeśli ty posiadać swój audiofilski sprzęt jesteś w stanie z pomocą ślepego testu określić który plik się odtwarza a.wav czy b.wav, to nic tylko pogratulować ponad naturalnych zdolności.

63 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 16:38:11

Wystarczy zmienić sprzęt Audio na inny….
Może wzmacniacze Lampowe też są gorsze od tranzystorowych – przecież wprowadzają więcej zniekształceń prawda? (ironia)

Dyskusja na temat FLAC-a nie ma sensu, bowiem skoro nie słychać różnicy pomiędzy mp3-320 nie pisząc już o mp3-128 to tym bardziej nie słychać z FLAC.

Rośnijmy w tym przekonaniu i wychowujmy tak nasze dzieci, a będzie coraz lepiej na tym świecie. Ja w każdym razie wiem dlaczego moje dzieci będą biedne.

Podejrzewam, że bufor lampowy według wielu z Was też nic nie daje, ale zapomina się o tym, iż lampa działa nieco inaczej niż tranzystor ale to temat na inną rozmowę.

Jeżeli ktoś chce porozmawiać o dźwięku, o tym jak słyszymy i co to chętnie porozmawiam/popiszę. Natomiast wywody na temat 0 i 1 czy bitów itp odkładam. Dlaczego? Dlatego, że dźwięk to nie 1 i 0 i w rzeczywistości nie ma błędów i korekcji CRC. Jeżeli do kogoś nie dociera, że 0 i 1 jest obarczone wielkim błędem jeżeli chodzi o dźwięk to trudno. Ja nie przekonam takiej osoby bowiem jej SoundBlaster podłączony do głośników z Subwooferem, podbitym basem i włączonym Crystaliserem „naprawią” wszystkie niedociągnięcia.
Kto miał zrozumieć zrozumiał.

Smutne to wszystko.
Na koniec napiszę, iż spodziewałem się właśnie takiej dyskusji i nie zawiodłem się. Właśnie tak społeczeństwo nasze podchodzi do tego tematu. Niedługo 1 i 0 da się opisać plemnik i jak suma kontrola będzie taka sama to znaczy, że dziecko będzie OK i już, ale jak będzie miało jednak wadę to pewnie się to ukryje i nie poda do publicznej wiadomości. (ironia)

Pozdrawiam Wszystkich

64 » Paweł Ciupak | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 16:47:43

No fakt, wystarczy wziąć jakiś zripowany z Audio CD plik wav, wykonać:

  1. flac a.wav -o a.flac
  2. flac -d a.flac -o b.wav
  1. diff a.wav b.wav

I to ostatnie nic a nic nie wykaże. A niby „powinno”.

65 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 16:49:49

A czy tak trudno zrozumieć, że dźwięk porównuje się słuchając go a nie przy pomocy komputerów, programów i innych?

66 » Paweł Ciupak | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 16:51:40

Ale słuch jest często zawodny i niedokładny. Ba, może nawet podlegać sugestiom z podświadomości, na co właśnie jesteś przykładem.

67 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 16:59:49

A 1 i 0 w przypadku dźwięku jest miliard razy bardziej zawodne bo słyszysz cały dźwięk a w przypadku 1 i 0 masz już błąd na podstawie kwantyzacji. Wracając do kompresja i dekompresja – trudno zrozumieć, że to co może powstać na wyjściu po dekompresji może powstawać w wyniku „wymyślania” na podstawie bitów sąsiednich?

Jejku – Wielkie studia fonograficzne się mylą, koncerny filmowe też...
Tylko jakoś Polacy – zwykli obywatele tego świata siedzący przed kompami – jesteśmy nieomylni.

Jakoś większość świata zrozumiała, że 5.1 jest gorsze od dobrego stereo, ale Polak i tak kupuje 5.1 bowiem przecież „na logikę” 6 punktów dźwiękowych jest lepsze od 2.

Pisze się, że autosugestii ulegają Audiofile. Owszem, ci co myślą, że takie podstawki dają im lepsze brzmienie często ulegają jej, ale ulegają też ci przed kompem, którzy patrzą tylko jedynkami i zerami i oceniają tylko programami zamiast zaufać swoim zmysłom. Należy wiedzieć gdzie są granice, których nie tyle nie można ile nie warto dla samej muzyki przekraczać.
;(

68 » Paweł Ciupak | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 17:03:31

„że to co może powstać na wyjściu po dekompresji może powstawać w wyniku „wymyślania” na podstawie bitów sąsiednich?”

Akurat jeżeli ktoś coś tu wymyśla, to jesteś ty. A nie prościej się przyznać do błędu, zamiast się kłócić niczym jakiś zboczony audiofil?

„Tylko jakoś Polacy – zwykli obywatele tego świata siedzący przed kompami – jesteśmy nieomylni.”

No, właśnie widzę, że się za takiego uważasz.

„ale ulegają też ci przed kompem, którzy patrzą tylko jedynkami i zerami i oceniają tylko programami zamiast zaufać swoim zmysłom”

Wybacz, nie jestem romantykiem – szkiełko i oko über alles!

69 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 17:23:29

Paweł Ciupak – brakuje ci argumentów? Ja mam jeden najważniejszy. Oto ten: jesteś gotów przyjechać do mnie? Funduję przejazd w obie strony. Tylko jeśli sam usłyszysz to co tak twierdzisz, że tego nie ma to wpiszesz się tutaj w komentarzach. Wszelkie ustalenia proszę na jabber. Podam adres i ustalimy co i jak. Ja nie chcę na siłę tu udowadniać, że coś jest. Skoro „szkiełko i oko” to tym bardziej będziesz chciał poznać prawdę i uwierzysz swoim uszom, gdy sam usłyszysz. Jeżeli nie będziesz chciał skorzystać to dobrze myślałem, iż tak naprawdę nie chcesz poznać czegoś więcej.
Pokażę różnicę na słuch mp3, flac, wav i oryginalnych płyt (bo nawet wav różni się od oryginalnej CDA). Pokażę i różnicę w wyraźności dźwięków nagranych na oryginalnej płycie a na kopii. Udostępnię nawet komputer byś mógł sam generować mp3 flac z oryginałów i żebyś się mógł przekonać.

Co do błędu… ja nie mam do czego się przyznawać, ale jeśli u mnie przekonasz się, że jest inaczej sam wpiszesz się tu przyznając do błędu.

Umowa stoi? Czekam na odpowiedź tutaj i na kontakt na jabber. A i jeśli są jakieś obawy możesz przyjechać z kimś (nawet z kilkoma osobami), ale już na swój koszt, bo to Tobie powinno zależeć by się przekonać, a nie wierzyć na ślepo.

Niektórzy dopóki nie usłyszą, widocznie nie zrozumieją moich argumentów i nie to, że nie uwierzą mi, ale będą dalej sami ślepo wierzyć w pewną skrajność.

70 » Kilar Ezan | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 18:52:59

Khem, khem… to co będzie z tym testem abx w foobarze/czymś? ;]

71 » Bartek | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 18:54:25

MP3 w jakości ~128kbps jest istotnie, wyraźnie gorsze jakościowo od surowego strumienia, ale 200kbps i więcej już ciężko ciężko odróżnić, przynajmniej dla przeciętnego człowieka i nie jest to wcale wynik używania stratnych formatów, bo:
a) wszystko oprócz muzyki słyszymy wciąż nieokrojone spektrum dźwięku.
b) nie sądzę, żeby jakaś zdolność zanikła przez kilkanaście lat. Tu potrzeba prawdopodobnie kilkaset, jeśli nie kilka tysięcy lat.
Nawet jeśli mięlibyśmy gorzej rozróżniać dźwięki to i tak różnice są statystycznie zaniedbywalne.

Poza tym czemu MP3? Bo chcesz obrzucić błotem własnośnościowy i modny format? Przecież jest więcej stratnych kompresji, z OGG i WMA na czele. Powinieneś był traktować o stratnej kompresji w ogóle.

72 » Kilar Ezan | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 19:08:22

Bartek - akurat utracenie cechy faktycznie nie ale upośledzenie faktycznie występuje. Słuch przy obcowaniu z lepszym sprzętem zaczyna się z czasem jednak wyostrzać. mp3200+ – pytanie na jakim sprzęcie, bo nawet na głupim odtwarzaczu mp3 + wzmacniacz + dobre słuchawki zaczyna się czuć różnicę między dobrą mp3 a ogg q10 :>

@tux
Może inaczej:
http://rapidshare.com/files/161567175/probka_1.wav.html
http://rapidshare.com/files/161567928/probka_2.wav.html
ten sam fragment co w twoim artykule. Czujesz jakąkolwiek różnicę między tymi 2?
Który jest utworzony z Flaca?

jednocześnie prośba do reszty – nie ściągajcie tego, zanim tux tego nie zrobi – rapidshare ograniczyło ilość ściągnięć uploadów niezarejestrowanego użytkownika do 10 :/

73 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 19:25:23

@Kilar Ezan
Chyba wcześniej wyraziłem się jasno. Wszelkie syntetyczne testy na komputerach nic nie dadzą jeżeli różnice będą niewielkie. Co do samego Foobara – nie mam Windows :) – zasponsorujesz? Jeśli się komuś proponuje pod jakimś płatnym systemem najpierw należy się zapytać czy ma taką możliwość.

@Bartek
Akurat OGG i nieszczęsne WMA jest lekko lepsze od MP3 choć co to za różnica jak i tak wszystkie psują dźwięk. Nie faworyzuje żadnego z formatów, ale jak sam zauważyłeś mp3 jest bardzo znane.

Ciekawi mnie też inna kwestia — na czym słuchacie muzyki, ale konkretnie modele sprzętu.
Ciekawi mnie też gdzie kupujecie płyty bo nawet Empik nie grzeszy jakością wyrobów. Nie raz oddaję CDA, bo nie da się tego słuchać i sprowadzam to samo, ale spoza granic naszego kraju.
Ciekawi mnie też jak wielu z Was wie, że na teren Polski płyty przechodzą zmiany to znaczy zawartość traktowana jest filtrami i dopiero po ich zastosowaniu tłoczona.
Ciekaw również jestem jak wielu z Was wie ile jest poprawiaczy w sprzęcie, którego używacie.
Ciekawi mnie również ilu z Was wie, że sprzęt dobrej klasy nie ma nawet regulatora barwy dźwięku, a co dopiero pisać o filtrach, poprawiaczach itd.

Póki nie pozbędziemy się tych poprawiaczy i innych wynalazków nie możemy mówić o tym czy to czy tamto jest lepsze. Inaczej ma się sprawa wtedy gdy w torze audio nie ma korektorów i innych.

@Kilar Ezan
Przykro mi, ale na ten test nie mogę się zgodzić z kilku powodów. Najpoważniejszym z nich jest ten, iż jeżeli odpowiem że oba Wav to odpowiesz, że jeden Wav a drugi FLAC i na odwrót, jak odpowiem, że jeden to Wav a drugi FLAC to napiszesz, że oba Wav.
Oczywiście jest wyjście. Zapraszam do siebie, udostępnię komputer itd. zrobisz w drugim pokoju pliki i nagrasz na CDA pod kontrolą osoby trzeciej. Następnie przyjdziesz do pomieszczenia ze sprzętem i zrobię odsłuch. Inaczej nie udowodnisz nic poza tym, iż można w prosty sposób zmanipulować człowiekiem o ile ten się da.
Innym powodem jest to, że nawet nie mam pod ręką CD-R by to nagrać, a na komputerze muzyki nie słucham.

Pozdrawiam

74 » Kilar Ezan | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 19:50:11

>@Kilar Ezan
Chyba wcześniej wyraziłem się jasno. Wszelkie syntetyczne testy na komputerach nic nie dadzą jeżeli różnice będą niewielkie. Co do samego Foobara – nie mam Windows :) – zasponsorujesz? Jeśli się komuś proponuje pod jakimś płatnym systemem najpierw należy się zapytać czy ma taką możliwość.

Foobar był tylko propozycją jednego z programów, które mogą służyć do czegoś takiego.
windows - wine nie da rady odpalić foobara pod linuxem? ;) "jeżeli różnice będą niewielkie" - wcześniej mówiłeś, że słyszysz różnice między wav a flac - materiał dźwiękowy również sam przygotujesz (i tu liczę na twoją uczciwość odpowiedź na mój drugi komentarz).

75 » D4rky | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 19:51:20

To wy sobie tutaj gadajcie na temat ledwo slyszalnych roznic miedzy FLAC a WAV, a ja wroce do sluchania mp3 128 na glosnikach za 20 zl.
Swirujecie. Ostro.

76 » Bartek | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 19:54:26

Co prawda to prawda. Niby jakość na moich słuchawkach jest trochę lepsza niż na głośnikach, ale jednak jakość jest wystarczająco dobra.
Choć z drugiej strony słuchanie muzyki przez głośniki za 20 zł to profanacja.

77 » occulkot | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 19:54:49

@tux de penguin:
> Przykro mi, ale na ten test nie mogę się zgodzić z kilku powodów. Najpoważniejszym z nich jest ten, iż jeżeli odpowiem że oba Wav to odpowiesz, że jeden Wav a drugi FLAC i na odwrót, jak odpowiem, że jeden to Wav a drugi FLAC to napiszesz, że oba Wav.
ok – chyba widze w czym jest problem. Rozumiem ze to FLAC brzmi inaczej niz wav? – tak? Tzn jak odtwarzasz flac to slyszysz roznice miedzy nim a wav. Tutaj wszystkim sie rozchodzi o to ze flac rozkodowany z powrotem do wav daje ten sam plik wav ktory byl wczesniej. Nie pierdol mi tu glupot ze to „tylko 0 i 1 a muzyka jest wieksza”. Owszem muzyka jest wieksza – ale poza komputerem – komputer nie widzi nic poza 0 i 1 – tutaj nie ma mozliwosci zeby dwa identyczne pliki brzmialy inaczej. Zgaduje ze chodzi ci o to ze ten „flac” podczas odtwarzania brzmi inaczej niz wav podczas odtwarzania. Proponuje wiec zglosic buga developerom encodera flaca…

78 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 20:02:40

@Kilar Ezan
Foobar na Wine nie działa, przynajmniej nie działał jeszcze kilka tygodni temu.
Drugiej części nie zrozumiałem (chyba) – mógłbyś powtórzyć? Może chodzi o to czy w ogóle odpowiedziałem na drugi Twój komentarz. Jak tak to odpowiedź już miała miejsce.

@Bartek
Wszystko zależy od słuchawek, głośników itd.

@occulkot
Proponuję przeczytać moje argumenty od początku do końca raz jeszcze ze zrozumieniem, podkreślę ZE ZROZUMIENIEM.

@inni
Czy nadal nikt nie napisze na czym słucha i nie ustosunkuje się do ostatnich pytań?

79 » Bartek | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 20:07:06

Głośniki są od niezłej jakości sprzętu stereo, a słuchawki za ~30zł. Wcześniej creative, teraz thompson(może nieco gorsze w jakości od poprzednich, ale nie na tyle, żebym miał narzekać, że mają kiepską jakość).

80 » Kilar Ezan | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 20:18:50

Od testu abx na pc się wykręcałeś tym, że (wg Ciebie) różnice są niewielkie oraz że nie słuchasz na komputerze, to wytknąłem Ci, że cały czas się upierasz, że różnice między FLAC a WAV są, więc udowodnij ;)
Dwa, sam mówiłeś wcześniej, że na komputerze również słuchałeś
Trzy – aby różnice nie były aż tak małe – sam przygotowujesz materiał (wybierasz utwór/fragment), który jest wg Ciebie najbardziej wymagający.

81 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 20:59:48

@Kilar Ezan
Zapraszam do siebie, szczegóły na jabberze. Oczywiście zasady jak w przypadku innej osoby wpisującej się tutaj.
Jak jest jeszcze ktoś chętny to również zapraszam na jabbera.

Słuchałem nie oznacza słucham – czytajcie ze zrozumieniem bo to nie pierwsza rzecz, którą tutaj tak interpretujecie. Mam co prawda PCM2702 w troszkę lepszym wydaniu ale jednak wolę CD a jeszcze bardziej płytę vinylową. Za dużo muszę zainwestować w PCM-kę i uważam to za bezsensowne bo walka by komputer odkłócić i „odwiatrakować” jest straszna. Prościej użyć dobrego CD.

82 » Bolec | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 22:18:15

Naprawdę chce się wam jeszcze dyskutować z hipokrytą? Twierdzi, że nie jest audiofilem, a w co drugim jego poście są typowo audiofilskie komentarze. Przeczytajcie wszystkie jego wypowiedzi jeszcze raz ze zrozumieniem, podkreślam ZE ZROZUMIENIEM i sami to wywnioskujecie. Różni ludzie po świecie stąpają, myślałem że przez te ~70 komentarzy zrozumieliście, że jest on człowiekiem niereformowalnym. W internecie mówi się – nie karm trolla.

PS: on mi trochę przypomina Guwera – kto przegląda wykop.pl może wie o co chodzi. Pozdrawiam.

83 » Fifek | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 22:23:05

Mądrze piszesz, społeczeństwo betonów. Dokładnie.
Otoczony przez społeczeństwo rosnących idiotów tłamszę inteligencję.
Trochę jak z fast foodem. Zamiast włożyć trochę wysiłku zaspokajamy swoje potrzeby podawanym syfem, który jest łatwo dostępny i tani. Nie zwracamy już większej uwagi na smak, raczej na koszta i szybkość. I jak się nażremy.
Pozdrawiam :)

84 » woocash | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 22:25:38

Wydaje mi się, że sprawa jest o tyle przegrana że tu nie tyle chodzi o jakość dźwięŻu, co konkretnie o wymaganą jakość dźwięku.
Zgadzam się, że słyszymy różnicę pomiędzy MP3@128 i CDA. Ale w domu, na dobrych słuchawkach bądź głośnikach. Idąc po ulicy, w metrze czy tramwaju ta jakość jest najzwyczajniej w świecie zbędna.
Lubię usiąść w fotelu w domu i słuchać świetnej muzyki (chociaż sprzęt mizerny, a i oka przepuszczają zakłócenia z ulicy :) Ale lubię też mieć 8 GB muzyki ze sobą, której słucham podczas jazdy na rowerze, biegania, trasy do pracy czy na uczelnię, w pracy, czy wręcz podpinam do wzmacniacza na imprezie. Po prostu idealna jakość jest tu niepotrzebna, bo niezauważalna :)

Już nie wspominając o tym jakie byłyby ceny odtwarzaczy, gdyby do każdego z nich dawali chociaż dobre słuchawki :)

85 » Bartek | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 22:29:21

wookash: Naprawdę, nie potrzeba dobrych słuchawek, żeby usłyszeć różnicę między MP3@128, a CDA i to dość wyraźnie. Co do słuchania na ulicy – racja.

86 » Guest | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 22:29:28

> Dyskusja na temat FLAC-a nie ma sensu, bowiem skoro nie słychać różnicy pomiędzy mp3-320 nie pisząc już o mp3-128 to tym bardziej nie słychać z FLAC.

Tu nie o to chodzi czy słychać różnicę, tylko czy ta różnica w ogóle jest. Bo o ile w przypadku formatów stratnych (np kodowania mp3) czy zgrywania dźwięku z postaci analogowej do cyfrowej to jest oczywiste, może tylko wymagać jak mówisz odpowiedniego sprzętu i słuchu do zauważenia. Ale o sam fakt kodowania i dekodowania formatu FLAC, który jak uparcie twierdzisz wprowadza jakieś zmiany do danych.

Zaznaczam jeszcze raz, że rozważam sam już tylko etap zamiany postaci cyfrowej z jednej na drugą. I jeśli podczas wykonania następujących operacji:

flac a.wav -o a.flac
flac -d a.flac -o b.wav

Jesteś w przekonaniu że te pliki (a.wav i b.wav) się różnią, co więcej jesteś w stanie je odróżnić odtwarzając je, to muszę po prostu stwierdzić że oszukujesz sam siebie. I twoja magiczna siła autosugestii sprawia że wygadujesz takie bzdury.

Bo te pliki są identyczne i nie ma między nimi żadnych różnic, a jedyne jakie mogą powstać to przy odtwarzaniu ze względu na mało prawdopodobną do uzyskania idealną powtarzalność procesów zamiany sygnału cyfrowego na analogowy.

Chyba że jesteś także przekonania że wykonując kopię pliku a.wav do pliku o nazwie b.wav powstają między tymi plikami różnice i jesteś to w stanie usłyszeć to już naprawdę szkoda mi słów …

( z resztą jak pokazuje diff jest to sytuacja zupełnie analogiczna do kodowania i dekodowania pliku FLAC).

87 » aqq | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 22:36:54

> Zapraszam do siebie, szczegóły na jabberze. Oczywiście zasady jak w przypadku innej osoby wpisującej się tutaj.

Uwaga, zboczeniec ;)

88 » tux de penguin | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 22:43:13

@Bolec – ocenia się czyny człowieka, a nie człowieka. Nie będę dyskutował z Tobą, bo nic nie wnosisz do sprawy.

@Fifek – zrozumiałem :) masz rację.

@woocash – tylko dlaczego te mp3 z uporem godnym lepszej sprawy wchodzą do domów, do szkół i co gorsze w szkołach zastępują prawdziwe instrumenty? Pisząc „głuche społeczeństwo” miałem przede wszystkim na myśli to, że kształci się ludzi nieświadomych, a nie ma nic innego jak uczony głupiec. Ludzie nawet nie wierzą, że jest takie coś jak miękki bass, a można go usłyszeć na lampach. Są sprzęty, które w bardzo zbliżony do rzeczywistości sposób przeniosą np. kontrabas, który nie tyle się nawet słyszy co odczuwa i nie jest to autosugestia. Wiadome to jest od kiedy powstały te instrumenty. Do domu można w dużej mierze przenieś filharmonie i w dużej mierze ją odczuwać tak jak byśmy w niej byli. Jednak wielu o tym nie wie, a wręcz wyśmiewa tych, którzy po prostu się o tym przekonali. Takim ludziom naprawdę wystarcza dowolny rodzaj kompresji i niewiedza. Są ludzie, którym owszem do życia nie jest potrzebne coś więcej niż mp3 i nie oceniam ich, ale kiedy już mówią, że nie ma żadnej różnicy pomiędzy mp3 i oryginałem, a nawet flac – oryginał to nie sposób jest się z tym nie zgodzić. Edit: A nawet trzeba z nimi polemizować!

@aqq – nie ocenia się ludzi, a zboczeńcem nie jestem.

@Guest – już argumenty podawałem wyżej, spróbuj poczytać jeszcze raz. Jeśli się nie uda, będę kontynuował.

Czekam na argumenty. Dziś już nie wpisuję się, muszę się wyspać. Przede mną jutro ciężki dzień, ale znajdę czas odpowiedzieć na wszystko. Tylko od Was zależy ile macie wiedzy, aby zobaczyć argumentację. Na wiele argumentów nie odpisaliście i nie zauważyliście pewnej argumentacji na pytania jakie wciąż zadajecie. Spróbuję jeszcze wyłożyć swoją wiedzę i swoje zdanie – argumenty, ale najpierw trzeba zebrać siły :)

Pozdrawiam wszystkich!

89 » Bolec | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 22:50:16

Nie odpowiadają być może dlatego, że zrozumieli już że Twoje argumenty się mijają z prawdą? Wychodzisz z założenia, że to Ty masz rację, a te kilkana(naście?) osób, które próbują Ci coś wytłumaczyć są w błędzie. Wiesz jaka jest różnica? Oni mogą przedstawić dowód tego o czym mówią, a Ty już nie bardzo. Pozdrawiam i życzę dobrej nocy wszystkim którzy to czytają, bez wyjątku.

90 » Bartek | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 22:55:00

Bolec: Nie przesadzaj, ja się zamknąłem, bo uznałem że ma racje, choć chyba nie wyraził się wystarczająco jasno(przez co wszyscy zaczęliśmy go z błotem mieszać).

91 » Guest | dnia 07 listopada 2008, o godzinie 23:12:49

O jakie argumenty Ci chodzi ?

> Wracając do kompresja i dekompresja – trudno zrozumieć, że to co może powstać na wyjściu po dekompresji może powstawać w wyniku „wymyślania” na podstawie bitów sąsiednich?

Nie rozumiesz że algorytm dekompresji jest deterministyczny i dla tych samych danych wejściowych otrzymasz te same dane wyjściowe. A „wymyślanie” to sprawa pewnych obliczeń a nie losowości.

Bezstratne algorytmy kompresji jak sama nazwa wskazuje gwarantują że po dekompresji otrzymamy dokładnie te same dane. Zaprzeczasz temu ?

> A czy tak trudno zrozumieć, że dźwięk porównuje się słuchając go a nie przy pomocy komputerów, programów i innych?

I inne argumenty dotyczące samego odtwarzania dźwięku pomijam i nie będę się do nich odnosił bo są zupełnie nie istotne. (Tak samo pytania które zadałeś tj. „Ciekawi mnie też inna kwestia — na czym słuchacie muzyki, ale konkretnie modele sprzętu.” itd)

Ponowie jeszcze raz pytanie czy jeśli mamy plik dźwiękowy A skopiujemy go do pliku B, to twierdzisz że pliki będą się różniły (będzie różnica podczas odsłuchiwania) ?

I jeszcze raz wskazuje że powyższa sytuacja z kopiowaniem plików jest analogiczna do tej z kodowaniem i dekodowanie FLAC.
Zaprzeczasz temu że te dwa pliki są identyczne ? ( co z resztą łatwo wykazać używając polecenia diff)

Jeśli rzeczywiście zaprzeczasz, któremuś z tych twierdzeń znaczyłoby to że jednocześnie uważasz, że 2 pliki o tej samej zawartości przy odtwarzaniu zaczynają się za pomocą pewnych niewyjaśnialnych właściwości różnić ...

92 » Airborn | dnia 08 listopada 2008, o godzinie 00:02:31

#-421731 tylko do tego nadaje się ta dyskusja

93 » Misio | dnia 08 listopada 2008, o godzinie 18:24:19

Teoretycznie FLAC jest bezstratny, w praktyce sprawne ucho usłyszy różnice wynikające z powyższych argumentów – niesłyszącym współczuję i jednocześnie gratuluję życia w przeświadczeniu, że wszystko i wszyscy są tacy sami.. a słowo pisane ma większą moc niż praktykowanie i eksperymentowanie..

94 » tux de penguin | dnia 08 listopada 2008, o godzinie 20:14:19

Witam ponownie!

Napiszę to po raz (mam nadzieję) ostatni, ponieważ kto ma zrozumieć to zrozumie a kto nie to trudno. Nie będę na siłę przekonywał do swoich argumentów i swojego zdania. Nie o to u chodzi. Ba, widzę, że niektórzy nawet nie dostrzegają mojej argumentacji, ale liczyłem się z tym. Wiele osób spotkałem na swojej drodze, którzy niby uczeni w komputeryzacji jednak nie do końca znali się na komputeryzacji – muzyce, bowiem kuleli co do samej muzyki i spraw z nią związanych. Szkoda też, że w Polsce już nie ma takiego zawodu jak akustyk, a raczej już się ich nie kształci. Polska pod tym względem jest bardzo biedna i zacofana.

Najpierw takie zjawisko jak dźwięk poddawane jest kwantyzacji. Kwantyzacja to nic innego jak zmiana sygnału analogowego na cyfrowy. Sama ta zmiana już jest obarczona błędem, ale nie o tym chciałem pisać, choć część komentarzy sugeruje, że niby tylko o to mi chodziło przez cały czas.
Teraz przeanalizujmy co się będzie działo z próbką dźwięku w wersji cyfrowej.
Mamy oryginalną próbkę w wersji wav. Zakładamy, że jest to oryginał, wzorzec. Następnie bierzemy tę próbkę i „przepuszczamy” ją przez kompresor FLAC i na wyjściu dostajemy plik wynikowy już nie wav a FLAC. Plik jest mniejszy tak więc w wyniku operacji zaszły w nim zmiany. Tutaj pierwsze pytanie – na jakiej podstawie mogę sądzić, że wszystko poszło OK? Jaką mam pewność, że system czegoś nie „odwalił” podczas kompresji, że sam program nie zgubił czegoś? Otóż nie mam żadnej. Dlaczego? Dlatego, że w świecie cyfrowym od bardzo dawna stosowany jest mechanizm CRC czyli słynne sumy kontrolne. Założenie jest takie, że dla 0 i 1 w razie kłopotów można z dużym prawdopodobieństwem odzyskać pewne dane. Co jednak jeżeli nasze CRC nie do końca odzyska lub w ogóle bo coś się stanie? A może stać się wiele i prawie zawsze się coś dzieje (mam nadzieję, że tu dla skomputeryzowanych nie muszę pisać przykładów). CRC nie podda się. W pierwszym wypadku wymyśli coś na podstawie bitów sąsiednich i może nawet trafi :) a w drugim przypadku przyjmie wartość uśrednioną byle suma się zgodziła. O ile problem można uznać za nieistotny jeżeli będzie to kilka bitów rozsianych po próbce, to jeżeli to będą całe partie bitów? Tutaj CRC już tak dobrze nie da sobie rady i albo wymyśli nam nową muzykę :) albo się podda i zacznie uśredniać. Podobna sytuacja może mieć miejsce przy dekompresji. Sumy kontrolne pozostaną niezmienione tak samo jak w przypadku odtwarzacza CD i jego korekcji błędów, ale dźwięk nie będzie ten sam.

Wiem, że to wytłumaczenie nie trafi do każdego. Sam stykam się z ludźmi którzy nie wierzą w coś takiego na co dzień. Najgorsze jest jednak to, iż Ci ludzie ślepo trzymają się swoich argumentów na podstawie swojej wiedzy związanej z zerami i jedynkami i nie próbują nawet jej rozszerzyć. W takim przypadku należy jednak skłonić się ku wypowiedzi z komentarza numer 93.

Jestem maniakiem muzyki, ale nie oznacza od razu, że muszę być Audiofilem przez duże „A”. Patrzę też z dystansem na to co niektórzy Audiofile wyprawiają. Muszę jednak też przyznać, że i Oni mogą mieć troszkę racji sami dla siebie, ponieważ przy słuchaniu muzyki odgrywa rolę też środowisko, samopoczucie itd. ale to temat na inny wpis.

Pozdrawiam wszystkich!

95 » Guest | dnia 08 listopada 2008, o godzinie 21:25:52

> Najpierw takie zjawisko jak dźwięk poddawane jest kwantyzacji. Kwantyzacja to nic innego jak zmiana sygnału analogowego na cyfrowy. Sama ta zmiana już jest obarczona błędem, ale nie o tym chciałem pisać, choć część komentarzy sugeruje, że niby tylko o to mi chodziło przez cały czas.

Płyta CD-Audio jest już zapisem cyfrowym, więc podczas jej poprawnego odtwarzania / zgrywania nie następuje jakiekolwiek obarczenie błędem.
Tak samo bezstratna kompresja i dekompresja danych. Ale rozumiesz że odwołujesz się do samej zamiany sygnału analogowego na cyfrowy.

> Tutaj pierwsze pytanie – na jakiej podstawie mogę sądzić, że wszystko poszło OK? Jaką mam pewność, że system czegoś nie „odwalił” podczas kompresji, że sam program nie zgubił czegoś? Otóż nie mam żadnej.

Oczywiście że masz, powiedziałbym wręcz że pełną. Wystarczy zdekodować plik i porównać za pomocą programu diff tudzież jakiegokolwiek innego stworzonego do tego celu. Ba w przypadku kompresji do flac wystarczy tylko dodać opcję -V która dokładnie sprawdzi czy otrzymany utwór jest zgodny z oryginałem. Idealna opcja dla pesymistów oczekujących błędów na tyle wyszukanych że niewykrywalnych na etapie kompresji.

> Dlaczego? Dlatego, że w świecie cyfrowym od bardzo dawna stosowany jest mechanizm CRC czyli słynne sumy kontrolne. Założenie jest takie, że dla 0 i 1 w razie kłopotów można z dużym prawdopodobieństwem odzyskać pewne dane.

Po pierwsze CRC służy jedynie to stwierdzenia czy otrzymane dane są poprawne, nie służy do odzyskiwania (naprawiana) błędów. Więc albo masz na myśli coś innego niż CRC i błędnie używasz tu tego terminu.

> Co jednak jeżeli nasze CRC nie do końca odzyska lub w ogóle bo coś się stanie? (...) CRC nie podda się. W pierwszym wypadku wymyśli coś na podstawie bitów sąsiednich i może nawet trafi a w drugim przypadku przyjmie wartość uśrednioną byle suma się zgodziła. O ile problem można uznać za nieistotny jeżeli będzie to kilka bitów rozsianych po próbce, to jeżeli to będą całe partie bitów? Tutaj CRC już tak dobrze nie da sobie rady i albo wymyśli nam nową muzykę albo się podda i zacznie uśredniać. Podobna sytuacja może mieć miejsce przy dekompresji. Sumy kontrolne pozostaną niezmienione tak samo jak w przypadku odtwarzacza CD i jego korekcji błędów, ale dźwięk nie będzie ten sam.

Jeszcze raz powtórzę CRC nie służy do naprawiania błędów. Co więcej plik FLAC nie zawiera żadnych sum kontrolnych stworzonych w tym celu i nie ma tu miejsce jakiekolwiek „zgadywanie” ani uśrednianie dźwięku.

Wrócę jeszcze chyba do kwintesencji Twojej argumentacji

> Co jednak jeżeli nasze CRC nie do końca odzyska lub w ogóle bo coś się stanie? A może stać się wiele i prawie zawsze się coś dzieje (mam nadzieję, że tu dla skomputeryzowanych nie muszę pisać przykładów).

Czyli jak rozumiem wadliwości sprzętu komputerowego czy to pamięci, dysku, procesora i innych podzespołów.
Bo sytuacja w której takie zdarzenia uznajemy za coś naturalnego, ba co więcej na tyle częste, że słyszalne. To korzystanie z komputera byłoby praktycznie niemożliwe. Niemożliwość poprawnego rozpakowania plików zip, rar, gzip, bzip. Błędy transmisji zmieniające losowe znaki podczas rozmowy na jabberze, czy odwiedzinach stron www. Czy zawieszające się programy bo i kod został błędnie odczytany z pamięci RAM, twardego dysku, czy źle wykonany przez procesor. Ale z jakiś względów te programy ciągle działają pomimo że nie ma tu żadnej korekcji błędów, sum kontrolnych podczas ładowania programu do pamięci ….

Jeśli podczas kompresji czy dekompresji plików FLAC zachodziły jakiekolwiek błędy z pewnością byłyby one zasygnalizowane zważywszy że każda ramka zawiera 16 bitową sumę kontrolą właśnie w tym celu. Czyli w celu wykrywania, a nie naprawiania błędów.

96 » danadam | dnia 08 listopada 2008, o godzinie 22:28:47

Eh.. miałem się już nie odzywać.
@tux: Kody CRC służą tylko do wykrywania błędów. Do ewentualnej poprawy błędów służą kody ECC (tak w ogóle, to polecam przeczytanie całego artykułu Error detection and correction ). W przypadku CDAudio stosowana jest odmiana kodu Reeda-Solomona . Potrafi on naprawić losowe i ciągłe błędy nieprzekraczające 3 500 bitów (2,4 mm na powierzchni płyty) oraz „zgadywać” w przypadku błędów nieprzekraczających 12 000 bitów (8,5 mm na powierzchni płyty). Tylko że w przypadku gdy już mamy plik wav na dysku, kompresujemy i dekompresujemy FLACa, żadne zgadywanie nie ma już miejsca. Mogą co najwyżej zadziałać kody korekcyjne samego dysku, ale na to podatny będzie tak samo oryginalny plik wav jak i zdekompresowany FLAC.
Nie wiem czy ty uważasz, że takie „zgadywanie”, o którym piszesz, ma miejsce tylko w przypadku FLACa, czy w przypadku np. ZIPa albo RARa też? Bo jeśli tak (w ZIPie występuje „zgadywanie”;), to jak to jest, że zawsze po rozpoakowaniu ZIPa dostaje to co przed spakowaniem. A jeśli nie, to wytłumacz mi dlaczego twórcy FLACa (mając na celu wierność, a nie stopień kompresji) mieliby się zdecydować na metodę ze „zgadywaniem”?

@Guest: Jasne, płyta CDAutio to już zapis cyfrowy, ale z tym zgrywaniem to już nie jest tak prosto. Oczywiście, jeśli zgrywanie będzie poprawne, to nie następuje obarczenie błędem (wyszło mi masło maślane). Problem jest z tym jak określić czy zgrywanie było poprawne. CDAudio zostało zaprojektowane tak, by zapewnić ciągły strumień audio. Nie gwarantuje jego niezawodności. Poza tym wspomniane wyżej kody korekcyjne w przypadku dużej ilości błędów, spróbują je skompensować (czyli „zgadnąć”;). Nie wiem czy takie coś jest wykrywalne z poziomu systemu operacyjnego, bo jakoś szczególnie się tym nie interesowałem. Dla ciekawych znowu odsyłam do wikipedii: ripping .
Ale jak zresztą sam napisałeś, tutaj koncentrujemy się na przypadku, gdy mamy już plik wav na dysku.

97 » Guest | dnia 08 listopada 2008, o godzinie 22:44:32

@danadam: Co do błędu przy rippowaniu to oczywiście racja, dlatego też zaznaczyłem że chodzi o poprawny odczyt. Odrzuciłem też istotność poprawności odczytu, z tego względu że jeśli błąd występuje przy rippowaniu (gdzie możemy próbować wielokrotnie odczytać te same dane) to analogiczny błąd powinnien wystąpić przy bezpośrednim odtwarzaniu płyty (lub nawet być bardziej słyszalny, ale to oczywiście na niekorzyść odtwarzania bezpośrednio z płyty CD-Audio).

98 » tux de penguin | dnia 08 listopada 2008, o godzinie 22:54:09

@Guest
„Płyta CD-Audio jest już zapisem cyfrowym, więc podczas jej poprawnego odtwarzania / zgrywania nie następuje jakiekolwiek obarczenie błędem.”
Udowodniłem, teraz Ty udowodnij. Podpowiem format CDA został stworzony do odtwarzaczy CD a nie do napędów w komputerze. Oba urządzenia czytają płytę inaczej, już nawet nie chce mi się wykładać na temat tego, że płyty Audio odczytuje się z prędkością 1x i powinno się z tą prędkością sczytywać, bowiem jest to płyta CDA a nie CD-ROM. Gdyby płyta Audio i CD-ROM się niczym nie różniły nie byłoby innych specyfikacji (słynne księgi).
Zaznaczyłem jednak, że nie o tym chciałem pisać, ale do czegoś trzeba się doczepić i jeszcze cytuje się częściowo a nie w całości.

„Tak samo bezstratna kompresja i dekompresja danych. Ale rozumiesz że odwołujesz się do samej zamiany sygnału analogowego na cyfrowy.”
No właśnie udowodniłem, że nie. Czytaj ze zrozumieniem. Pisałem, że nie chodzi mi jeszcze o to.

„Oczywiście że masz, powiedziałbym wręcz że pełną. Wystarczy zdekodować plik i porównać za pomocą programu diff tudzież jakiegokolwiek innego stworzonego do tego celu. Ba w przypadku kompresji do flac wystarczy tylko dodać opcję -V która dokładnie sprawdzi czy otrzymany utwór jest zgodny z oryginałem. Idealna opcja dla pesymistów oczekujących błędów na tyle wyszukanych że niewykrywalnych na etapie kompresji.”

Według Ciebie wyznacznikiem jest jedynie wartość sumy kontrolnej i jest to jedyny i niepodważalny dowód na którym opierasz całą swoją teorię. Zapytany przeze mnie na jakim sprzęcie słuchasz tej różnicy (pytałem wszystkim ogólnie), nie odpowiedziałeś mi. W związku z powyższym mam prawo sądzić, że wierzysz jedynie sumie kontrolnej, a nie swojemu zmysłowi słuchu, to tak jak wierzyć na ślepo programom, które z góry popełniaj błąd.
Każdy program ma prawo zrobić coś nie tak, nawet „sieczkę” i na podstawie CRC odtworzyć niby oryginał. Masz dowód na to, że tak się nie stało czy może jedynym dowodem nadal jest tylko suma kontrolna? Może użyj zamiast diff-a Swojego ucha do wykrycia różnicy. Ja diff-a użyłem, a Ty ucha użyłeś?

„Po pierwsze CRC służy jedynie to stwierdzenia czy otrzymane dane są poprawne, nie służy do odzyskiwania (naprawiana) błędów. Więc albo masz na myśli coś innego niż CRC i błędnie używasz tu tego terminu.”
A czyż nie na jej podstawie się coś naprawia w świecie cyfrowym? To nie CRC wskazuje, że coś jest nie tak?

„Czyli jak rozumiem wadliwości sprzętu komputerowego czy to pamięci, dysku, procesora i innych podzespołów.
Bo sytuacja w której takie zdarzenia uznajemy za coś naturalnego, ba co więcej na tyle częste, że słyszalne. To korzystanie z komputera byłoby praktycznie niemożliwe. Niemożliwość poprawnego rozpakowania plików zip, rar, gzip, bzip. Błędy transmisji zmieniające losowe znaki podczas rozmowy na jabberze, czy odwiedzinach stron www. Czy zawieszające się programy bo i kod został błędnie odczytany z pamięci…”
Sprawiasz wrażenie człowieka, który do serwera wpakowałby np. zwykłe pamięci czy dyski. Jak coś pójdzie nie tak to trudno. Zawsze coś idzie nie tak, w większym lub mniejszym stopniu. Taka jest elektronika. W technice cyfrowej stosuje się kontrolę błędów tam gdzie trzeba i już. Czasem nawet o tym nie wiemy bo jest w warstwie sprzętowej.

„Jeśli podczas kompresji czy dekompresji plików FLAC zachodziły jakiekolwiek błędy z pewnością byłyby one zasygnalizowane zważywszy że każda ramka zawiera 16 bitową sumę kontrolą właśnie w tym celu. Czyli w celu wykrywania, a nie naprawiania błędów.”
To FLAC posiada to CRC czy nie? Bo raz piszesz tak, raz tak. Odpowiedz sobie sam.

Pomijacie w tym wszystkim zjawisko dźwięku. Operujecie tylko suchą cyfrówką.
Powiedzcie to komuś kto na poważnie tworzy muzykę – nie DJ co gra seta ale komuś kto gra na instrumentach i używa komputera jako kolejnego klocka swojego studia.

Można by tak w nieskończoność. Jedni będą w świecie cyfrowego oka a inni w świecie analogowego ucha słychającego cyfrowego dźwięku.
Uczepiliście się tematu FLAC bo najprościej jest w ten sposób odbiec od tematu głównego wpisu czyli tego, że po prostu zaczynamy dzięki tym wszystkim wynalazkom gorzej słyszeć.

Doszedłem do bardzo smutnego wniosku po przeczytaniu aż tylu komentarzy. Otóż polskie społeczeństwo jest z góry nastawione na coś konkretnego i już.
Tutaj nie chodzi o to, że chcę na siłę udowodnić czy FLAC czy MP3 czy cokolwiek innego jest lepsze/gorsze. Tutaj chodzi o to, iż społeczeństwo już nie słyszy różnicy pomiędzy normalnym nagraniem a mp3, bo już w fazie produkcji jest to mp3 (piszę tu o produkcjach marki VIVA czy innych tego typu). Idąc dalej niezależnie od tego kto ma rację co do FLAC nie mogę udowodnić, iż FLAC jest zły bo nie mogę udowodnić iż MP3 jest złe skoro nikt tego nie słyszy. Ba, nawet nie chciał nikt tutaj przyjąć zaproszenia i przyjechać.
Swoją drogą ciekawe jest zjawisko udowadniania czegoś, a jak ktoś zaprasza to się to odrzuca. Przecież można by na miejscu sprawdzić i ewentualnie przekonać do swojej teorii konkretnie. Jednak chyba zasiałem ziarno wątpliwości u niejednej osoby, która się tu wpisała bowiem prawie nikt nie chce się pochwalić na czym słucha i nikt nie chce przyjechać posłuchać tego co jest u mnie (to nie prowokacja, choć pewnie ktoś możę to tak odebrać). Piszecie, że ja nie rozumiem argumentu sum kontrolnych podczas gdy Wy nawet nie chcecie obalić mojego największego – usłyszeć.

Kiedyś nauczyłem się czegoś. Otóż jeżeli ktoś nie widzi argumentów należy mu wskazać drogę tak by mógł się dokształcić w danej dziedzinie, a nie wszystko wykładać (inna sprawa, że wszystkiego wyłożyć się za pomocą Internetu nie da o czym też pisałem w moim wpisie). Wskazać nie oznacza dla przykładu iść, wypożyczyć książę i jeszcze zaznaczyć konkretną stronę. Wskazać oznacza pokazać drogę, a jak ktoś chce to sam znajdzie tę książkę i stronę. Ponadto naukowiec będzie wolał użyć jednak wzroku przy wykresach niż ufać programom, a oceniając różnice muzyczne między flac a oryginałem będzie jednak zawsze wybierał swoje ucho.

Tak konkludując to wszystko. Zakładając, że za np. naście lat jednak okaże się, że dzięki całej tej zdobyczy techniki dzieci nie będę wiedzieć jak brzmi naprawdę dany instrument czy nawet rozpoznać to dalej będziecie przy swoich racjach? Czy nie podobny błąd popełniano już wcześniej i teraz dziecko po szkole nie jest w stanie odróżnić czy nazwać ptaszka za oknem ale za to potrafi policzyć i nazwać wszystkie kości?
Do czego zmierzamy idąc w tym kierunku…do czego?

Na koniec napiszę, iż te materiały przydadzą się mojej koleżance do pracy, którą pisze na studiach w Anglii.

Pozostawiam wszystkich i pozostawiam w swoich przemyśleniach.

99 » danadam | dnia 08 listopada 2008, o godzinie 23:57:01

No to żeby nie było, że nikt nie napisał na czym słucha: karta dźwiękowa Prodigy HD2 z 3xLM4562, słuchawki Grado SR325i. Za słabo na wykrycie różnicy? Może, tylko co z tego? Przecież nawet gdybym usłyszał jakąś różnicę, to nadal nie przyznam, że kompresja/dekompresja FLAC wprowadza jakieś zmiany. Przeczyłoby to wszystkiemu czego się do tej pory uczyłem, a to, że komputery w ogóle działają musiałbym uznać za magię. Gdybym usłyszał różnicę, to uznałbym to za złudzenie. Tak samo jak na tym obrazku widzę, że kwadraty A i B mają różny kolor, a na tym widzę, że kolor paska przechodzi od jasnoszarego do ciemnoszarego. Widzę, ale wiem, że kwadraty mają ten sam kolor, a pasek jest wypełniony jednolicie.

100 » Guest | dnia 09 listopada 2008, o godzinie 00:35:10

> „Płyta CD-Audio jest już zapisem cyfrowym, więc podczas jej poprawnego odtwarzania / zgrywania nie następuje jakiekolwiek obarczenie błędem.”
> Udowodniłem, teraz Ty udowodnij.

http://en.wikipedia.org/wiki/Red_Book_(audio_CD_standard)
2 channels of PCM audio, each signed 16-bit values sampled at 44100 Hz

Wystarczy ? Audio CD jest zapisem cyfrowym, a nie analogowym.

> Podpowiem format CDA został stworzony do odtwarzaczy CD a nie do napędów w komputerze. Oba urządzenia czytają płytę inaczej …
Oczywiście że tak jest. Ale to ciągle zapis cyfrowy i nie zmienia tego że odczytywane są te same dane. Dodatkowo w jednym przypadku mogą być odczytane dużo dokładniej i tak chodzi mi o napędy w komputerze.

> „Oczywiście że masz, powiedziałbym wręcz że pełną. Wystarczy zdekodować plik i porównać za pomocą programu diff tudzież jakiegokolwiek innego stworzonego do tego celu. Ba w przypadku kompresji do flac wystarczy tylko dodać opcję -V która dokładnie sprawdzi czy otrzymany utwór jest zgodny z oryginałem. Idealna opcja dla pesymistów oczekujących błędów na tyle wyszukanych że niewykrywalnych na etapie kompresji.”

> Według Ciebie wyznacznikiem jest jedynie wartość sumy kontrolnej i jest to jedyny i niepodważalny dowód na którym opierasz całą swoją teorię. Zapytany przeze mnie na jakim sprzęcie słuchasz tej różnicy (pytałem wszystkim ogólnie), nie odpowiedziałeś mi. W związku z powyższym mam prawo sądzić, że wierzysz jedynie sumie kontrolnej, a nie swojemu zmysłowi słuchu, to tak jak wierzyć na ślepo programom, które z góry popełniaj błąd.

Bzdura, gdzie ja napisałem że wyznacznikiem jest jakaś suma kontrolna ? Sprawdzanie za pomocą -V polega na sprawdzeniu zgodności całości utworu, a nie jakieś sumy kontrolnej.

> Każdy program ma prawo zrobić coś nie tak, nawet „sieczkę” i na podstawie CRC odtworzyć niby oryginał. Masz dowód na to, że tak się nie stało czy może jedynym dowodem nadal jest tylko suma kontrolna? Może użyj zamiast diff-a Swojego ucha do wykrycia różnicy. Ja diff-a użyłem, a Ty ucha użyłeś?

Bzdura, na podstawie CRC nie odtwarza się żadnego fragmentu danych. Jeśli nastąpiłby jakiś błąd np niezgodność CRC to z pewnościa byłbym o tym poinformowany.

> A czyż nie na jej podstawie się coś naprawia w świecie cyfrowym? To nie CRC wskazuje, że coś jest nie tak?

Wskazuje że jest nie tak, a nie poprawia. Nie wiem dlaczego uparłeś się na to poprawianie. Gdyby takie błędy się zdarzały podczas kodowania/dekodowania strumienia FLAC byłbyś o tym informowany.

> Sprawiasz wrażenie człowieka, który do serwera wpakowałby np. zwykłe pamięci czy dyski. Jak coś pójdzie nie tak to trudno. Zawsze coś idzie nie tak, w większym lub mniejszym stopniu. Taka jest elektronika. W technice cyfrowej stosuje się kontrolę błędów tam gdzie trzeba i już. Czasem nawet o tym nie wiemy bo jest w warstwie sprzętowej.

Google w sporą ilość serwerów pakuje zwykłe pamięci i dyski, to że coś kiedyś na pewno pójdzie nie tak jest oczywiste, ale jest to wykrywalne.
Ty zakładasz jakby takie rzeczy działy się cały czas, podczas każdego dekodowania pliku FLAC, a jednocześnie były nie wykrywalne.

> To FLAC posiada to CRC czy nie? Bo raz piszesz tak, raz tak. Odpowiedz sobie sam.

Dokładnie. Raz piszę że tak i drugi raz piszę że tak.

Rozumiem że odnosisz się do fragmentu :
> Jeszcze raz powtórzę CRC nie służy do naprawiania błędów. Co więcej plik FLAC nie zawiera żadnych sum kontrolnych stworzonych w tym celu.
Tam wyraźnie napisałem że FLAC nie zawiera sum kontrolnych służących do naprawiania błędów.

> Pomijacie w tym wszystkim zjawisko dźwięku. Operujecie tylko suchą cyfrówką.
> Piszecie, że ja nie rozumiem argumentu sum kontrolnych podczas gdy Wy nawet nie chcecie obalić mojego największego – usłyszeć.
Ty chyba w ogóle nie rozumiesz o czym my dyskutujemy i czego dotyczą moje uwagi.

Napiszę to teraz ostatni raz:

Twierdzisz że kodowanie i dekodowanie FLAC powoduje jakieś zmiany w danych. Jeśli jakiekolwiek zmiany zachodzą to musi istnieć pewna różnica między plikiem oryginalnym a otrzymanym (co do tego chyba nie masz wątpliwości ?). Więc wystarczy że pokażesz jakiś plik wav, operacje które wykonujesz do kodowania i dekodowani takie że otrzymane pliki się różnią.

> Ponadto naukowiec będzie wolał użyć jednak wzroku przy wykresach niż ufać programom, a oceniając różnice muzyczne między flac a oryginałem będzie jednak zawsze wybierał swoje ucho.
Chyba nigdy nie zostaniesz naukowcem. Bo właśnie w taki sposób powstają wyniki sfałszowane siłą autosugestii.

101 » lotofag | dnia 09 listopada 2008, o godzinie 19:01:45

Ręce opadają jak się to czyta. Autor artykułu się chyba po drodze za dużo audiostereo i podobnych for naczytał i z jednej strony wyszedł z sensownego spostrzeżenia, że wśród młodego pokolenia kwestia odbioru muzyki wygląda tak a nie inaczej, a z drugiej strony serwuje pseudoaudiofilski bełkot aż do bólu…

102 » Bolec | dnia 10 listopada 2008, o godzinie 00:55:58

Widzę, że nie tylko ja to zauważyłem, pozdrowienia dla komentatora wyżej. Dobranoc. Much Peace and Love to anyone who reads this.

103 » Rosiu | dnia 10 listopada 2008, o godzinie 06:36:53

Nie wiem na czym ten flac został puszczany, ale podejrzewam, ze to po prostu wina zrodla, a nie kodeku.

Jesli wezmiemy wav’a,i skompresujemy go zipem i rozpakujemy go to otrzymamy plik wyjsciowy.

Zastepujac zip flac’em w poprzednim zdaniu nic sie nie zmienia – zdanie wciaz jest prawdziwe.

Powiedziano, ze nie porownuje sie muzyki diffem… No dobrze.
Mamy zatem dwa pliki. Dwa ciagi zer i jedynek. Jeden jest wavem bezposrednio z CD, drugi przeszedl droge CDA>WAV>FLAC>WAV. Sa zgodne co do bita – zatem obie sa tym samym.
Twoja teza jest taka, ze odtwarzacz mimo to rozpoznaje, ktory z plikow przeszedl kompresje.

A ja sie pytam, po czym? Patrzy w przeszlosc? Jesli ma 2 takie same pliki – jak moze rozpoznac? Nie moze. Sa takie same.

Uwazam, ze autor puscil, flaca ze slabego zrodla albo natknal sie na bledy kompresji i nie pofatygowal sie sprawdzic czy takowe istnieja – ja zawsze sprawdzam czy kompresja nie zmienila zawartosci.

104 » Oneer | dnia 10 listopada 2008, o godzinie 16:46:33

Trafiłem tu przypadkiem, nie czytałem wszystkich komentarzy (za dużo tego)!!!
Myślałem że jasny jest fakt że gdy kopiuje się plik to ten nowy już nie będzie tym samym plikiem mimo że kod jest zgodny. Prawda – tekst w odt czy doc nie ulegnie zmianom, ale bity mogą zostać przesunięte i o ile w świecie danych takich jak grafika, czy dokumenty nie będzie to miało znaczenia a przynajmniej nie powinno, to w świecie dźwięku ma i to spore, bo zmienia np. choćby barwę dźwięku która zmieniona już nie przypomina tej jaką ustalił i nagrał sobie muzyk np. taki jak jarre. Jeśli flac odtwarza się na dobrym, naprawdę dobrym sprzęcie cd stacj. a potem or. płyty to różnica jest słyszalna i to mocno. Np. nagramy na bardzo dobrym nośniku bardzo dobry flac – to i tak róznica jest olbrzymia. Tak jest ponieważ komputer nie jest idealnym narzędziem. Systemy operacyjne również! Elektronika w komputerach także! Liczy się wszystko co się dzieje w tle podczas kopiowania pliku. Kopiując plik nowy nigdy nie będzie tym co poprzednik, to tylko złudzenie wynikające tylko z kodu.
Warto dowiedzieć się w jakim celu został stworzony crc, to nic nie kosztuje (choć faktycznie wiaodmości o tej tematyce jest znacznie mniej w necie niż na temat kodu, a gdy są często dla wielu niezrozumiałe). Trzeba zadać sobie pytanie czemu to kiedyś go nie było i dlaczego go wprowadzono. No…no właśnie dlatego, że nie ma rzeczy idealnych (niedowiarki – postudiujcie ten temat). crc a raczej całość złożona między innymi z crc tylko w jakimś stopniu naprawia, tak byle 0 i 1 się zgadzało. Dopóki pliki z muzyką będzie się tak samo traktowało jak pliki ze zwykłymi komputerowymi danymi to faktycznie nie pozna się prawdy no chyba że jakimś cudem przypadkiem się usłyszy tę różnicę np. będąc u kogoś w gościach kto ma możliwość zaprezentowania tego, bo wyjaśnić i tak trudno – za dużo tego. Szkoda, że tych rzeczy nie uczą w szkołach dokładnie, lecz połowicznie i tu jest problem, a największym problemem jest to – masz rację tux – że ludzie nie chcą usłyszeć (znaczna ich część), ba ludzie nie chcą przyjąć, że może … może jednak i sprawdzić. Wierzą w to co się nauczyli i już. Powiedziano im – widzą co nie co i myślą, że już nic więcej nie ma. Ludzie wiedzą tyle ile im do szczęscia potrzeba. Tak właśnie wygląda edukacja, nauczyć połowicznie by człowiek miał rozeznanie w czymś lecz niekoniecznie wie wszystko na jakiś temat i potem już nie szuka wiedzy, praktyki i jest skłonny ostro dyskutować, a nawet obrzucać obelgami w kogoś kto nie chce całkowicie zdradzić swojej wiedzy (przez neta i tak się by nie dało), lecz do niej zachęcić. Przynajmniej takie odniosłem wrażenie, ale kierować się w dyskusji samą emocją to też źle. ***
tux, nie ma sensu tłumaczyć tego wszystkiego, zawsze znajdzie się ktoś kto będzie próbował podważać i dawać niestosowne komentarze na twój temat, a nie będzie wnosił nic sobą tutaj.
Temat wpisu rozumiem i niestety nie tylko nam ‘głuchnie społeczeństwo’ ale komputery już dawno zabiły muzykę w prawie wszystkich domach. Szkoda (może za pare stuleci znowu ktoś odkryje prawdziwy dźwięk i nazwie się wynalazcą?) ale siła jest w większości a większość niekoniecznie ma rację i nie musi wierzyć w to co dla niej jest niezrozumiałe. Taka jest ludzkość. Inny fakt – ludzie powinni patrzeć kilkoma dziedzinami a nie tylko jedną, bo są rzeczy, które związane są z kilkoma a jedna dziedzina wypacza wizję na ich temat.
‘Uczony głupiec’ zastąpiłbym jednak określeniem połowiczny uczony. Chyba trafniejsze? No i … osoby, które rozumieją zwykle po kilku próbach przestają próbować tłumaczyć (więc nie jesteś sam), gdy widzą jak inni są zamknięci na ten temat. Nie dziw się więc czasem że tyle tu tak negatywnych komentarzy, a mało sensownych. Inna sprawa że kilka komentarzy które nie dają nawet powtarzających się argumentów dla porządku bym wyeliminował – twoja sprawa. ***
inaczej, spróbuję zostawić coś dla szukających czegoś więcej: Ściągnąłem tego wav od ciebie tux i skopresowałem 7z z ustawieniem ULTRA. Nie udało mi się zejść poniżej 3MB a FLAC schodzi poniżej 3MB. Dokładnie to tak: Wav: 3,524 7z: 3,313 a FLAC: 2,450.
Wybaczcie, może i Zip, 7zip czy rar nie zmienia nic bowiem traktuje Wav jak dane i jak widać nie może z nich dużo ująć. FLAC stworzono by kompresować więcej, ale wywalić więcej skoro 7z nie może? Napiszecie, że specjalny algorytm itd. Skoro tak to czemu tyle lat musiało minąć aby w końcu ktoś napisał ten specjalny algorytm a powstawały co raz to lepsze algorytmy kompresji danych komputerowych(?). Moim zdaniem odpowiedź jest prosta – WAV jest na tyle skomplikowany, że jakakolwiek próba kompresji powodująca zmniejszenie pliku dużo więcej niż 7z, zip czy rar go uszkadza bo bez tego uszkadza nie da się więcej skompresować a przynajmniej nie prawie 1MB na tak krótką próbkę jak tę od tuxa. WAV to plik z napchanymi danymi ile wlezie tak jak muzyka. Nie ma tam dużo przerw (pustych miejsc) czy powtózeń dokładnie takich samych ciągów 0 i 1 po sobie. To nie jest plik z danymi komputeorwymi typu doc, xls, bmp, jpg – To jest WAV, plik napakowany danymi dźwiękowymi. Czy to nie daje nikomu z tych którzy wciąż gadają o 0 i 1 podstaw do myślenia i szukania? Wiem – nie, rozmawiałem z takimi jak oni, kiedyś nawet byłbym po ich stronie. ***
teraz do niedowiarków: Spróbujcie skompresować programem od FLAC np. plik Worda. Nie da się? Czemu? Przecież to te same dane komputerowe tak? Przecież ZIP czy 7z albo rar daje radę z WAV tak?
Na tej podstawie twierdzę, że wasze myślenie jest błędne. 0 to 0 a 1 to 1 ale odnośnie danych komputerowych a nie danych dźwiękowych wpakowanych w komputer. No skoro wav to niby zwykły plik z danymi to czemu żeby osiągnąć podobne wyniki kompresji do innych popularnych formatów plików trzeba używać specjalnego programu do pakowania? Trochę logiki! Co takiego innego mają pliki wav że zip itp. nie radzą sobie z nim? No właśnie mają większą ilość zróżnicowanych danych. Trudno jest znaleźć w środku takiego pliku dużą liczbę przerw czy podobnych fragmentów pliku. I właśnie dlatego jest tak, że zwykłe kompresje sobie nie poradzą a każda która dosyć mocno zmniejszy wielkość pliku wav musi wpływać na zawartość tego pliku, bo gdyby nie wpływała to osiągnęłaby podobne wyniki co inne kompresje. ***
Pozdrawiam autora, że miał odwagę podjąć tak trudny temat i o drazu też wyjaśniam – nie mam zamiaru dalej dyskutować. Jeśli ktoś dalej będzie dążył do udowodnienia swojej racji za pomocą 0 i 1 to się po prostu uczepił do tego tematu jak rzep do psiego ogona, temat ogółem czegoś innego tyczył, a dla mnie po prostu się nie zna. Miałem ochotę wyrazić swoje zdanie. Taki przypływ chęci – nie chciałem nikogo zranić – i na tym koniec.

105 » Oneer | dnia 10 listopada 2008, o godzinie 16:57:36

y … myślniki skreślają. Jestem tu nowy, nie wiedziałem. Wszystkie skreślone wyrazy proszę traktować jak nieskreślone.

106 » lotofag | dnia 10 listopada 2008, o godzinie 19:49:38

Tak tak, dalej udowadniajcie że kompresja bezstratna jest stratna, crc służy do naprawy błędów, WAV jest tak skomplikowany że hoho, a ucho (pseudo)audiofila to najczulszy instrument… A nie zadrży wam czasem ręka jak pakujecie rarem czy zipem ważny dokument, a nuż zje wam jakieś 0 i np. zarobicie 100zł zamiast 1000 ;)

PS. „Spróbujcie skompresować programem od FLAC np. plik Worda. Nie da się? Czemu? Przecież to te same dane komputerowe tak? Przecież ZIP czy 7z albo rar daje radę z WAV tak?”
Nie wiem czy śmiać się czy płakać.

107 » Guest | dnia 10 listopada 2008, o godzinie 21:46:06

Zastanawiałem się chwile jak można udowodnić rzeczy oczywiste, więc próbuje:

Sprawdźmy co się dzieje w przypadku dekodowania pliku FLAC gdy CRC się nie zgadza.

Linia 2063 sprawdzenie czy crc ramki jest poprawne
http://flac.cvs.sourceforge.net/viewvc/flac/flac/src/libFLAC/stream_decoder.c?view=markup#l_2063

Co się dzieje w przypadku gdy jest crc się nie zgadza:
http://flac.cvs.sourceforge.net/viewvc/flac/flac/src/libFLAC/stream_decoder.c?view=markup#l_2104

Wysyłany zostaje błąd. Następnie jeśli ustawiona jest opcja do_full_encode (domyślnie jest wyłączona, w programie flac można ją wymusić za pomocą przełącznika -F). I dekodowanie ma być w ogóle kontynuowane to następuje wspomniane przez was naprawianie ramki na podstawie CRC, spójrzmy na czy ono polega:

memset(adres , 0, n);

Czyli na wypełnieniu n kolejny bajtów w miejscu wskazywanym przez adres zerami. I to jest to niby naprawianie ?
Takie coś będzie wyraźnie słyszalne jako zupełnie cicha sekcja.

Jeśli gdzieś w kodeku, CRC jest używane do naprawianie błędów wystarczy to pokazać, to mnie przekona.
Dużo trudniej pokazać że nic takiego się nie dzieje. Ale można to łatwo zademonstrować biorąc dowolny plik w formacie FLAC, zmieniając losowy bit informacji zawierający zakodowane dane. Wtedy okaże się że program flac odmówi dalszego dekowania. A w przypadku użycia opcji -F i wymuszenia dekodowania będzie można usłyszeć zupełnie wyciszony fragment.

Tak samo ciągle czekam na pokazanie pliku który po zakodowani i zdekodowaniu nie będzie zgodny z oryginałem. To chyba łatwo pokazać (gdyby twierdzenia o stratności FLAC były prawdziwe) ?

> Prawda – tekst w odt czy doc nie ulegnie zmianom, ale bity mogą zostać przesunięte i o ile w świecie danych takich jak grafika, czy dokumenty nie będzie to miało znaczenia a przynajmniej nie powinno, to w świecie dźwięku ma i to spore, bo zmienia np. choćby barwę dźwięku która zmieniona już nie przypomina tej jaką ustalił i nagrał sobie muzyk np. taki jak jarre.

Dobrze wiedzieć, już nigdy nie będę kopiował muzyki, ale trochę późno bo teraz mam tyle muzyki ze zmienioną barwą dźwięku :(.
To powinno być łatwe do pokazania np. za pomocą Audacity więc proszę pokaż.

>Wybaczcie, może i Zip, 7zip czy rar nie zmienia nic bowiem traktuje Wav jak dane i jak widać nie może z nich dużo ująć. FLAC stworzono by kompresować więcej, ale wywalić więcej skoro 7z nie może? Napiszecie, że specjalny algorytm itd.
Jakbyś widział przyszłość, dokładnie tak miałem napisać i tak piszę „specjalny algorytm”

> teraz do niedowiarków: Spróbujcie skompresować programem od FLAC np. plik Worda. Nie da się? Czemu? Przecież to te same dane komputerowe tak? Przecież ZIP czy 7z albo rar daje radę z WAV tak?
Umm, bo FLAC nie może takiego pliku poprawnie zinterpretować ? A tak na serio to możesz skompresować dane w formacie raw (tudzież dowolne dane binarne traktować jako takie) wystarczy podać opcje endian, sign, channels, bps, sample-rate tak żeby rozmiar pliku był wielokrotnością rozmiaru próbki. Tylko nie zdziw się jak dostaniesz plik dużo większy od oryginału. Sam sprawdzałem na pliku pdf i plik uzyskany po zakodowania i zdekodowaniu jest identyczny.

A teraz bardzo proste wytłumaczenie dlaczego 7-zip czy inne programy nie potrafią. Bo FLAC traktuje dane jako dźwięk, i jest algorytmem przystosowanym do kompresji dźwięku. Dlaczego 7zip nie wykrywa że coś jest dźwiękiem i nie robi tego samego ? Bo nie da się skonstruować algorytmu kompresji działającego w ogólnym przypadku. To jest rzecz oczywista i nie wymaga specjalnej wiedzy na temat teorii informacji.

108 » Danek | dnia 16 maja 2010, o godzinie 18:56:20

Wybacz tux, ale piszesz głupoty... Pozwoliłem sobie opuścić jakieś 2/3 komentarzy, ale domyślam się, że poruszają podobne kwestie co mój komentarz.
Otóż owszem, zapis cyfrowy niesie za sobą pewne straty - tu masz rację, ale to nijak się ma do tematu flac. Skoro sumy kontrolne pliku wav przed i po kompresji flac-iem się zgadzają, to plik jest taki sam! Twoje argumenty z wypalaniem i słuchaniem są właśnie ewidentnym dowodem na efekt placebo (autosugestię). Oprócz tego wspomniałeś o wypalaniu mp3 i tym, że CDDB rozpozna płytę. Tu również masz braki w wiedzy, ponieważ jeżeli się nie mylę CDDB nie porównuje płyt na zasadzie sum kontrolnych, a na zasadzie długości poszczególnych ścieżek na płycie - długości utworu mp3 nie zmienia (lub nieznacznie), więc krążek spokojnie może zostać odnaleziony w bazie.
Pozdrawiam.

109 » ZBYSIU BONIEK | dnia 24 września 2010, o godzinie 03:29:26

OJAJEBIE

110 » adiblol | dnia 23 października 2010, o godzinie 01:14:43

Pogląd wpisu popieram, formaty stratne to zło, ale Twoje teorie o FLACach w komentarzach są żałosne...

Jedyna szansa na to że inaczej słyszysz FLAC i WAV z komputera to że CPU przy dekodowaniu FLAC pracuje nierównomiernie i powoduje zakłócenia EM w zasilaniu a co za tym idzie - DAC gorzej pracuje. Ale skoro nie słuchasz z komputera to...

Jitter! Magiczne słowo, którym wszyscy pseudoaudiofile tłumaczą różnice w płytach przegrywanych i oryginalnych (przykład tu: http://www.hi-fi.com.pl/PHPBB20_6/viewtopic.php?f=1&t=16498 ). Są to odchylenia czasowe w dostarczaniu próbek sygnału. I jeszcze jitter przenosi się między nośnikami, odchylenie w dostarczeniu próbki na HDD przełoży się na zapisanie bitów kilka mikrometrów dalej, co za tym idzie przy odczytywaniu będzie również opóźniona i z takim opóźnieniem trafi do nagrywarki! NIEPRAWDA. Dlaczego?
1. Po nagraniu z FLACa na płytę CDDA tworzy się nowy jitter, nie mający nic wspólnego z tym wynikającym z dekodowania. Wynika to z tego, że:
2. Między każdym etapem: zgrywanie do WAV, konwersja do FLAC, wypalanie, ma miejsce umiejscowienie danych w pamięci RAM, która jest w 100% dyskretna i czas dodania danych nie ma wpływu na czas dostępu.
3. Nawet gdyby nie było pośrednictwa dyskretnej pamięci, odchyłki w zapisie na HDD nie mogą być podstawą dla jittera. Dysk kręci się za szybko i przy potrzebnej precyzji "słyszalny" jitter powodowałby niemożność odczytania danych.

Nie ufasz odczytowi z FLAC i nagrywaniu na CDDA? Możesz nie ufać, w końcu dekompresja FLAC może powodować opóźnienia i co za tym idzie - jitter (w praktyce ze względu na bardzo szybkie obecnie czy nawet 10 lat temu CPU opóźnienie nie ma prawa wystąpić).

Ale ufasz odczytowi z WAV i nagrywaniu na CDDA? No to weź WAV (oryginal.wav), zakoduj do FLAC (skompresowany.flac), odkoduj z powrotem do WAV (kopia.wav). Wypal zarówno oryginal.wav jak i kopia.wav, na CDDA. I co, usłyszysz (że się posłużę sztandarowym określeniem z hi-fi.com.pl) "wycofaną średnicę"?

Usłyszysz?

Usłyszałeś.

Dobrze. To znaczy niedobrze, a oto dlaczego. Wpisz sobie w terminalu cmp oryginal.wav kopia.wav . Co otrzymasz?

Otrzymasz komunikat, że oba pliki są identyczne(1). Co z tego wynika? Wypaliłeś na płytę dwa takie same ciągi zer i jedynek, dwa takie same ciągi PCM. Tu poza zerami i jedynkami nie ma nic, nie ma żadnych ukrytych magicznych pól do dyspozycji systemu operacyjnego. Twój odtwarzacz czytając obie ścieżki, tą bezpośrednio z WAV i tą uprzednio przekodowaną na FLAC, wysyła do DACa takie same dane. I gdzie tu jest miejsce na zmianę brzmienia?!

(1) Pliki mogą się różnić jeśli program który stworzył WAV dodawał pola metadanych do pliku. Najlepiej oba pliki otworzyć i od razu po tym zapisać w Audacity, wtedy będą zapisane za pomocą tego samego programu i nie będzie przekłamań. Można też użyć ffmpeg.

W kolejnym odcinku: tłumaczenie na obrazkach :>
c.d.n.

OT: tux de penguin, w jakim mieście mieszkasz? Bo jeśli okoliczności mi nie przeszkodzą to zorganizuję jakiś ślepy test... skrypt w bashu załatwi sprawę i przygotuje gotowe do wypalenia pliki CUE+BIN więc żaden foobar2k nie jest potrzebny, a Ty nie będziesz musiał słuchać na komputerze :> .

Pozdrawiam
adiblol

111 » pseudoanonimowy | dnia 28 grudnia 2010, o godzinie 02:40:27

Co do audiofilów mam pewne zdanie, którym się nie podzielę, bo nie chcę zostać zjedzony.
Co do Tux... braków w wykształceniu się nie ominie. Tux, naprawdę nie mam pojęcia skąd ty bierzesz takie rewelacje. Mam za to pojęcie, że twoja wiedza o komputerach jest stosunkowo niewielka i bazujesz na tym co sobie wymyśliłeś, lub od kogoś usłyszałeś / przeczytałeś.

FAKT: FLAC = WAVE (chodzi mi o dyskretny strumień danych).
FAKT: da się odczytać CDA ze 100% dokładnością.
FAKT: płyta CDA jest zapisana w taki sposób aby można było obliczyć pewne porcje danych, których z różnych względów nie da się już odczytać.

Jeśli płyta jest tak zniszczona, że nie da się już obliczyć brakujących porcji, algorytm może zacząć zgadywać. Dla Ciebie nie wiąże się to ze zmianą barwy. Co najwyżej usłyszysz ciszę, trzaski lub szum. (zacznij się denerwować na winyle, tam też są trzaski, tylko jakby trochę częściej). Jeśli nie wierzysz, to porysuj jakąś CDA, spowodujesz w ten sposób błędy odczytu. Podziel się wrażeniami.

W razie wątpliwości mam dobry słuch i dobre słuchawki podłączone pod dobry DAC.
Nie jestem audiofilem i pozdrawiam tych, którzy widzą OGROMNĄ różnicę między CDA i kopią CDA.
Ciekaw jestem jaka jest dla nich różnica między mp3 128kbps a CDA. Zapewne przy mp3 zwijają się po podłodze w agonii.



Dodaj Komentarz


Komentując pamiętaj, że możesz używać textile (bez obrazków). By zacząć wypowiedź od nowej linijki naciśnij Enter. Dając komentarz pamiętaj o zdrowych relacjach między drugim człowiekiem. Zastrzegam sobie, że będę kasował teksty niestosowne, natrętne, obrażające chociażby jedną osobę oraz nie mające nic wspólnego z poruszanym tematem. Jeżeli chcesz ze mną pogaworzyć użyj maila bądź komunikatora. Legenda mojego jogger-a: * autor * użytkownicy jogga * inni
inspirated by Kamelia | created by tux & entereczek | powered by jogger